Oto zwycięzcy 10. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy

Oto zwycięzcy 10. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy

W czwartek 27 kwietnia 2017 r. poznaliśmy zwycięzców 10. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Z przyjemnością patronowaliśmy temu wydarzeniu.

Nas najbardziej interesowała kategoria varsavianistyczna, czyli „Edycja warszawska”, więc od niej zaczniemy – nie ujmując oczywiście niczego pozostałym zacnym kategoriom. Nominowane w niej były trzy książki, o czym wcześniej pisaliśmy tutaj, a główna nagroda została przyznana Grzegorzowi Piątkowi za książkę „Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego“. Autor, prócz nagrody, otrzymał w prezencie kopię nieznanego zdjęcia prezydenta Starzyńskiego przyjmującego gości z Węgier. Bardzo gratulujemy i – czego dowiedzieliśmy się na gali – oczekujemy zapowiedzianej na przyszły rok kolejnej książki Piątka, poświęconej odbudowie Warszawy.

W kategorii „Proza” nagrodę otrzymał Stanisław Aleksander Nowak za książkę „Galicyanie“, poświęconą losom mieszkańców Zaborowa, galicyjskiej wioski spod Rzeszowa. Nad powieścią tą autor pracował osiem lat:

W kategorii „Poezja” nagrodę otrzymał Jerzy Kronhold za książkę „Skok w dal“ – zbiór 44 wierszy, będących retrospekcją lat studenckich:

W kategorii „Literatura dziecięca” główną nagrodę zdobył duet Marcin Szczygielski (tekst) i Magda Wosik (ilustracje) za książkę „Klątwa dziewiątych urodzin“, w której pojawiają się m.in. wątki z warszawskich legend:

W konkursie przyznawana jest też prestiżowa nagroda „Warszawski Twórca”. W tym roku tytuł ten otrzymała Hanna Krall, wybitna pisarka, była dziennikarka Życia Warszawy, autorka słynnego wywiadu z Markiem Edelmanem – reportażu „Zdążyć przed Panem Bogiem” (1977 r.):

Każda z książek uhonorowanych w tym roku wyróżnia się z jednej strony wagą i powagą podejmowanych tematów, z drugiej – pomysłowością artystyczną, z jaką tematy te zostały podjęte i ujęte, literacko opracowane, przetworzone. Jestem pewien, że każda z nagrodzonych książek powstała w innym, a więc wyjątkowym, a zatem oryginalnym języku, w niepowtarzalnej stylistyce – powiedział Janusz Drzewucki, przewodniczący jury.

A my gratulujemy nominowanym oraz zwycięzcom, i liczymy na to, że w przyszłym roku będzie równie ciekawie!

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

U Dziewulskich w Sannikach

U Dziewulskich w Sannikach

Dwie znaczące postaci łączą pałac w Sannikach z Warszawą. Pierwsza to Samuel Natanson, fabrykant, bankier i kupiec. Jego synowie, Henryk i Jakub współtworzyli Bank Handlowy w Warszawie, którego pierwszą siedzibę do dziś możemy podziwiać na rogu ulic Czackiego i Traugutta. Drugą postacią był Fryderyk Chopin.

Pałac w Sannikach historię ma długą, powstał ok. 1793 roku, ale wcześniej w jego miejscu stał dwór szlachecki z XVII wieku, a jeszcze przed nim – dwór książąt mazowieckich (XV wiek). Podczas prac archeologicznych odnaleziono i częściowo odsłonięto ślady tych obiektów. Pałac wybudował Tomasz Tadeusz z rodu Pruszaków, jego wnuk Konstanty nieopodal pałacu wybudował cukrownię, której jeden z budynków do dziś widać za pałacowym ogrodzeniem. Potem Pruszakowie odsprzedali Sanniki rodzinie Sapiehów. Od nich z kolei pałac odkupili wspomniani Natansonowie, a ostatnią rodziną, która była w posiadaniu obiektu byli Dziewulscy.

Po wojnie pałac przeszedł na własność PGR-u, ale na szczęście nie uległ większej dewastacji. W latach 90. XX wieku nieruchomość przejęła gmina Sanniki.

Fryderyk Chopin był w Sannikach raz, odwiedzając swojego przyjaciela Konstantego Pruszaka, w roku 1828. W pałacu przebywał prawie dwa miesiące, wypoczywając, ale jednocześnie pracując nad Triem g-moll i Rondem C-dur. Na pamiątkę tego wydarzenia Dziewulscy wmurowali w elewację pałacu tabliczkę pamiątkową (1925 r.). Do dziś w jednym z pomieszczeń można podziwiać fortepian, na którym grał wielki kompozytor ponoć grał.

Dziś w pałacu mieści się Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina, powstałe w 2010 roku. Oprócz działalności muzealnej, odbywają się tu wernisaże z różnych dziedzin sztuki (gdy odwiedziliśmy Sanniki, akurat trwała wystawa ikon).

Zachęcamy Was do odwiedzenia Sannik. Dojazd z Warszawy samochodem trwa nieco ponad godzinę (autostradą A2 zjeżdżając w Wiskitkach w stronę Sochaczewa), są też bezpośrednie połączenia autokarowe z dworca zachodniego. Jeśli Wam się poszczęści traficie na koncert (startują od kwietnia). Muzeum jest czynne codziennie w godz. 8-17 (w sezonie od maja do września: 8-21).

Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Sannikach

A dla zachęty poniżej kilka zdjęć:

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

42 Okna na Warszawę

42 Okna na Warszawę

Od kiedy istniejemy, czyli od 2011 roku, chętnie fotografujemy warszawskie okna. Uzbierało się nam ich w kolekcji bardzo dużo, postanowiliśmy zatem wykorzystać je w jednej grafice. Okna pochodzą z różnych dzielnic i z domów o bardzo różnym stanie. W ramach prezentu od nas, możecie pobrać sobie grafikę w dużej rozdzielczości, wydrukować i ozdobić własną przestrzeń.
Stąd możecie pobrać plik z grafiką do druku (są tam dwie wersje – polska i angielska).

1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

W niedzielę 29 stycznia odbył się pierwszy Fotospacer z Olympusem z serii „Mazowsze nieoczywiste”. Uczestnicy fotospaceru, testując aparaty i obiektywy firmy Olympus, mieli okazję zwiedzić dwie zajezdnie tramwajowe (Mokotów i Praga) oraz przejechać się między nimi zabytkowym tramwajem. Przewodniczki z Warszawskiej Fabryki Spacerów opowiadały ciekawostki związane z odwiedzanymi na trasie miejscami.

Polecamy śledzić stronę internetową oraz profil fotospacerów na Facebooku, gdyż tam ukażą się zaproszenia na kolejne wycieczki.

Okno na Warszawę jest patronem wydarzenia, zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć (fot. Agnieszka Zuzga).

Salon optyczny z warszawską duszą

Salon optyczny z warszawską duszą

Przy ul. Koszykowej 34/50 mieści się salon optyczny, który, prócz pełnienia swojej podstawowej funkcji, może też być atrakcją dla miłośników Warszawy.

Optyk w tym miejscu działa nieprzerwanie od 1952 roku. W lokalu zwraca uwagę duży obraz, umieszczony w specjalnie zaprojektowanej, oświetlonej niszy, przedstawiający Warszawę z przełomu wieków XVIII i XIX. Twórcą obrazu, jak i też projektu całego wnętrza lokalu, był Stanisław Miedza Tomaszewski, nieżyjący już grafik, plastyk i projektant wnętrz, osoba o bardzo ciekawym życiorysie.

Otóż w czasie wojny pracował on w Departamencie Informacji, gdzie miał dostęp do fotografii dokumentujących niemieckie zbrodnie w Polsce. Tomaszewski w ukryciu kopiował te zdjęcia, a potem wysłał je zakonspirowanym kanałem do Londynu. Jako materiał dowodowy posłużyły potem one w procesach nazistów w Norymberdze.

W 1941 roku został aresztowany i umieszczony na Pawiaku, gdzie poddano go torturom. Chciał popełnić samobójstwo, ale uratowały go konspiracyjne władze – najpierw celowo zarażono go tyfusem, potem, gdy już był w szpitalu, upozorowano atak wyrostka, a na sali operacyjnej podmieniono go na ciało zmarłego wcześniej pacjenta. W mieście ukazały się nekrologi, odbył się fikcyjny pogrzeb. Tomaszewski do końca wojny działał z ukrycia, tworząc m.in. propagandowe znaczki pocztowe, plakaty i podrabiane banknoty.

Po wojnie wykładał na Akademii Sztuk Pięknych, zmarł w 2000 roku, pochowany jest na Powązkach. Warto dodać, że Tomaszewski miał brata – Jerzego – słynnego fotografa, dokumentalisty powstania warszawskiego. A jakby tego było mało, Stanisław był też wujkiem… braci Kaczyńskich. Podobno to on namówił ich do wzięcia udziału w castingu do filmu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”.

Na wspomnianym obrazie z salonu przy ul. Koszykowej na pierwszym planie znajduje się grupa mieszczan, których łączy to, że każdy ma na nosie… okulary. Całość uzupełnia wykaligrafowany w rogu krótki wiersz Franciszka Kowalskiego, również poświęcony okularom.

Bardzo nam się spodobało to dekoracyjne nawiązanie do funkcji usługowej lokalu, utrzymane w warszawskim duchu. Zatem – jeśli macie potrzebę kupna okularów czy zbadania wzroku – polecamy Wam to miejsce 🙂

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga