Muzeum Polskiej Wódki otwarte

Muzeum Polskiej Wódki otwarte

Pierwsze na Pradze, pierwsze w Warszawie, pierwsze w Europie, pierwsze na świecie – dziś otworzyło się długo wyczekiwane Muzeum Polskiej Wódki. Lokalizacja nieprzypadkowa – muzeum mieści się XIX-wiecznym budynku Rektyfikacji, na terenie dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”. Czeka na Was pięć galerii tematycznych. Trwająca około godziny wycieczka przez kilka wieków historii polskiego trunku rozpoczyna się pokazem filmowym, który jest jednym z mocniejszych elementów całej ekspozycji. Byliśmy tam kilka dni przed oficjalnym otwarciem. Zobaczcie naszą krótką fotorelację:

Muzeum Polskiej Wódki będzie czynne codziennie, od niedzieli do czwartku w godzinach 10:00-20:00, a w piątki i soboty od godziny 11:00 do 21:00. Bilet wstępu kosztuje 40 zł. Muzeum mogą zwiedzać tylko pełnoletni goście.

Zdjęcia: Magda Liwosz

Pałac. Wyznanie intymne

Pałac. Wyznanie intymne

Temat burzenia Pałacu Kultury i Nauki wraca do warszawskich mediów jak bumerang. Wczoraj znowu zawrzało po słowach ministra Glińskiego, który zapytany o pomysł zburzenia budynku na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości powiedział, że „nie ma nic przeciwko“. Dla jednych symbol stalinizmu, dla innych najbardziej rozpoznawalny symbol miasta, a dla mnie przede wszystkim miejsce, gdzie spędzam 40 godzin tygodniowo. I nie, nie zgadzam się na żadne jego wyburzenie.

Palac Kultury i Nauki, PKiN

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Od zawsze oczywiste było dla mnie to, że gdyby dało się cofnąć czas, wolałabym żeby ten fragment miasta wyglądał jak przed wojną. Ale czasu cofnąć się nie da, więc nie będziemy się tu teraz nad tym rozwodzić. Potem coś się zmieniło. Najpierw był film dokumentalny „Pałac” w reżyserii Tomka Wolskiego, później reportaż Beaty Chomątowskiej „Pałac. Biografia intymna”. To one w dużej mierze zmieniły moje postrzeganie Pekinu (i film i książkę polecam). Podejrzałam go od środka, poznałam historie ludzi, którzy go projektowali i budowali, którzy tworzą go dziś. Stał mi się… bliższy.

Niedługo potem zaczęłam pracę w jednym z biur mieszczących się w Pałacu. Od tamtej pory mogę codziennie obserwować ten żywy organizm od samego środka i powiem Wam szczerze, że to ciekawa obserwacja i pasjonujące doświadczenie – otworzyć potwornie ciężkie drzwi wejściowe (czy to możliwe, żeby w poniedziałki rano były cięższe niż w inne dni tygodnia?), podglądać sędziwych panów z ochrony, na których biurkach dzwonią jeszcze ogromne telefony z tarczą, zastanawiać się dokąd prowadzą małe tajemnicze drzwi na korytarzu (zawsze zamknięte – sprawdzam regularnie!), przeżyć chwile grozy, gdy nagle ktoś zaczyna mówić przez trzeszczące głośniki głosem jak z zaświatów, wpaść po kanapkę do Ciasteczkowa do najmilszej na świecie pani Agnieszki, która w Pałacu zna chyba wszystkich i pamięta doskonale, kto jakie kanapki kupuje, czy wreszcie poobserwować tłumy turystów w kolejce na taras widokowy i słuchać ich zachwytów nad architekturą, która często jest im zupełnie obca i dlatego niezwykle ciekawa. To za ten mikroklimat Pałac lubię najbardziej.

Warszawa przedwojenna zniknęła bezpowrotnie, po odbudowie powstało w pewnym sensie nowe miasto. Jeżeli spojrzymy w tym kontekście na Pałac Kultury i Nauki, to właśnie on stał się symbolem tej nowej Warszawy. Symbolem, bez którego bardzo trudno wyobrazić sobie dziś stolicę Polski. I jeśli ktoś kiedyś faktycznie będzie chciał go wyburzyć, będę pierwsza w kolejce, żeby przykuć się na znak protestu do tych diabelsko ciężkich drzwi.

Magda Liwosz
fot. Jarek Zuzga

Warszawa coraz bardziej turystyczna

Warszawa coraz bardziej turystyczna

„Chcę pojechać do Krakowa, po co mam przyjeżdżać do Warszawy?” to nadal częsty komunikat, który da się słyszeć, kiedy podróżujemy po różnych krajach europejskich i zagadujemy o Polskę. Jednak z roku na rok dane statystyczne pokazują, że zainteresowanie Warszawą rośnie i turyści coraz częściej przyjeżdżają do stolicy. Kilka tygodni temu Stołeczne Biuro Turystyki opublikowało raport „Turystyka w Warszawie”, w którym znajdziecie najświeższe dane za 2016 rok, dot. m.in. ruchu turystycznego, wpływu turystyki na gospodarkę Warszawy oraz wyniki badania opinii turystów na temat stolicy. My wybraliśmy dla was kilka najciekawszych faktów.

1. Skąd przyjeżdżają turyści i ilu ich jest?

W 2016 roku Warszawę odwiedziło w sumie ponad 9 600 000 turystów, z czego 6 913 000 turystów krajowych, a 2 733 000 zagranicznych. Najwięcej w Warszawie gościliśmy Brytyjczyków, potem kolejno Niemców, Francuzów, Włochów i Hiszpanów. Najpopularniejszym celem wizyty zarówno dla turystów polskich, jak i tych z zagranicy było zwiedzanie zabytków.

2. Najpopularniejsze atrakcje

Muzeum Powstania Warszawskiego, Stare Miasto, Łazienki Królewskie, Pałac Kultury i Nauki oraz Centrum Nauki Kopernik to największe atrakcje dla turysty krajowego. W opinii turystów z zagranicy wysoko bo na trzeciej pozycji – po Starówce i PKiN – pojawia się również Muzeum POLIN. Wg raportu SBT 12% turystów podczas swojego pobytu w Warszawie uczestniczyła lub zamierzała wziąć udział w jakimś wydarzeniu. Wśród tych najpopularniejszych pojawiają się Wianki nad Wisłą, Orange Warsaw Festival, ORLEN Marathon czy cykliczne koncerty chopinowskie w Łazienkach.

3. Jakim środkiem transportu?

Największy procent turystów z Polski dociera do Warszawy pociągiem lub samochodem, turyści zagraniczni w 69% przylatują na jedno z warszawskich lotnisk. W 2016 r. Okęcie obsłużyło ok 12,8 ml pasażerów, a lotnisko w Modlinie 2,9 mln. W tym samym roku lotnisko Fryderyka Chopina zajęło pierwsze miejsce w zestawieniu europejskich miast z największą liczbą nowych połączeń opracowanym przez prestiżowy portal anna.aero.

4. Wydatki

Podczas swojego pobytu turysta krajowy zostawia w mieście średnio 402 zł, zaś turysta zagraniczny ok. 1 500 zł – w tej grupie najwięcej wydają kolejno Amerykanie, Izraelczycy, Brytyjczycy i Szwedzi. Aż 90% turystów dobrze ocenia ofertę sklepów i centrów handlowych, a 87% – bazę gastronomiczną. Wkład turystyki w PKB stolicy wyniósł w 2016 r. ponad 15 miliardów złotych.

5. Gdzie śpią?

W 2016 roku Warszawa oferowała ponad 410 obiektów noclegowych – ponad 3,1 mln turystów skorzystało z tej oferty. Turyści zagraniczni najczęściej wybierali hotele 4-gwiazdkowe, zaś krajowi 3-gwiazdkowe. Dane pokazują, że najwięcej turystów odwiedziło Warszawę w sierpniu, najsłabiej pod względem udzielonych noclegów wypadł luty.

6. Atrakcyjne przestrzenie miejskie

W raporcie SBT można znaleźć również garść informacji na temat najpopularniejszych miejskich inicjatyw i przestrzeni, takich jak Hala Koszyki, Nocny Market, Targ Śniadaniowy, Plac Defilad, Wisła czy wreszcie system rowerów miejskich Veturilo. Dowiemy się, że w 2016 r. rower miejski był wypożyczany średnio co 12 sekund, z systemu skorzystało niemal 71 000 nowych użytkowników, a w sumie liczba wypożyczeń zamknęła się w 1,8 mln.

Pełną treść raportu znajdziecie tutaj.

Dane zebrała: Magda Liwosz, fot. Jarek Zuzga

Będę później, czyli herbaciarnia z pyszną kawą

Będę później, czyli herbaciarnia z pyszną kawą

Do nowo otwartej herbaciarni niedaleko Placu Narutowicza pod przewrotną nazwą „Będę później” wybierałam się już od jakiegoś czasu. Po pierwsze, dawno nie byłam na Starej Ochocie, a jeśli szukać pretekstów odwiedzin nieswojej dzielni, to czy może być lepszy niż nowe fajne miejsce z dobrym ciachem? Po drugiej coraz więcej dobrego pojawiało się o” Będę później” na różnych kulinarno-warszawskich blogach, więc moja ciekawość i oczekiwania rosły. Wreszcie tak urosły, że jak już wybrałam się na Słupecką 4, to byłam przygotowana na rozczarowanie, bo przecież nie może być aż tak super. A tymczasem niespodzianka! 

Na kawę i bezę wybrałam się z przyjaciółką w niedzielne popołudnie. Kiedy przed wejściem do lokalu powitało nas radosne „dzień dobry” właściciela – jak się okazało później, od razu przyjemniej wchodziło się do środka. Wprawdzie wszystkie stoliki były zajęte, a przestrzeń kawiarenki dość kameralna, ale z inicjatywy pani właścicielki szybko znalazła się pufa i fotel do wzięcia. Zaczęłyśmy więc od… wąchania. Bo choć „Będę później” to oficjalnie herbaciarnia, wybór kaw mile zaskakuje. I jak one wszystkie pachną! Po trudnym procesie decyzyjnym wybór padł na migdał z wiśnią. I to – wierzcie mi – był dobry wybór! Do tego beza karmelowa z czerwoną porzeczką, „najlepsza nasza beza” jak poinformowała nas pani za barem. I naprawdę była to beza niemal idealna, a jeśli chodzi o bezy jestem dość wymagająca, bo sama je wypiekam po godzinach (w poszukaniu ideału) i niejednokrotnie zdarzyło mi się jakąś zareklamować na mieście. Była pianka, było krucho, było słodko-kwaśnie – dla mnie bomba! I nie mam wcale na myśli tej kalorycznej.

Herbaciarnia "Będę później", ul. Słupecka 4, fot. Jarek Zuzga
Herbaciarnia "Będę później", ul. Słupecka 4, fot. Jarek Zuzga
Herbaciarnia "Będę później", ul. Słupecka 4, fot. Magda Liwosz

Długo się zastanawiałam, jak określić wystrój „Będę później”, bo są tu i stare meble (pianino!), ale też nowoczesne elementy (lampy czy plakaty). Co do jednego jednak nie mam wątpliwości. Jest tu diabelsko przytulnie! Do końca nie rozgryzłam też tego co sprawia, że wchodząc tam czujesz się jak gość, nie jak klient. A to jest bardzo miłe uczucie. Przytulne wnętrze, cudny zapach kawy i herbaty, czy wreszcie sympatyczni  właściciele, którzy każdą sytuację na spokojnie ogarniają – bo nagle ktoś nogę od krzesła złamał, a tu zaraz kolejka osób po ciasta na wynos (kolejny dowód na to, że ciasta to mają tu smakowite) czy wizyta psa Borysa, który radośnie obwąchał wszystkich gości i szukał towarzysza do zabawy. Wszyscy tu mile widziani, dla wszystkich znajdzie się miejsce.

 

Dla varsavianistów ciekawostka – jedna z wind znajdujących się w budynku przy Słupeckiej 4 została zbudowana w 1937 roku. To ponoć najstarsza działająca winda w Warszawie. Dobry pretekst, żeby wybrać się na spacer po Starej Ochocie i wpaść na coś słodkiego do „Będę później”. Zresztą, miłośnicy miasta i słodkości znajdą w tej kawiarni jeszcze coś co może ich zainteresować – słynne pączki z Górczewskiej! Tu ponoć nie trzeba po nie stać w kilkukilometrowych kolejkach.

Do „Będę później” wrócę z pewnością nie raz. Następnym razem obowiązkowo na herbatę! To sztuka stworzyć miejsce, które zostaje w pamięci i wyróżnia się jakoś z tych wszystkich nowo otwierających się lokali w naszym mieście, które tak jak szybko się pojawiają, tak szybko znikają. Mam nadzieję, że „Będę później” zagościło przy Słupeckiej 4 na dobre.

Tekst: Magda Liwosz
Zdjęcia: Magda Liwosz, Jarek Zuzga

„Będę później”, ul. Słupecka 4 (Stara Ochota), czynne codziennie od godz. 11.00

Marzec ’68. Historia, która może zdarzyć się każdemu

Marzec ’68. Historia, która może zdarzyć się każdemu

Czy potraficie sobie wyobrazić, jak to jest stracić nagle swoich przyjaciół? Z dnia na dzień poczuć się obcym we własnym domu? Brzmi to trochę jak scenariusz z horroru, prawda? W czerwcu 1967 roku Władysław Gomułka w swoim wystąpieniu w Sali Kongresowej wypowiedział słowa, które uruchomiły antysemicką kampanię w Polsce zwaną Marcem ‘68. Tysiące ludzi pochodzenia żydowskiego uznano wówczas za obcych i zmuszono do opuszczenia kraju.

„Nie chcemy, żeby w naszym kraju powstała piąta kolumna”

19 czerwca 1967 roku w Pałacu Kultury i Nauki Władysław Gomułka wygłosił przemówienie, które zainicjowało rozpoczęcie kampanii antysemickiej. Było to pośrednio związane z wydarzeniami na świecie, w tym zakończoną kilka dni wcześniej wojną sześciodniową i zerwaniem przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Żydów mieszkających w Polsce Gomułka określił mianem „piątej kolumny”, oskarżając ich o zdradę i działania na szkodę państwa polskiego. To haniebne wystąpienie doprowadziło do zaostrzenia nastrojów antysemickich, a w efekcie do wyrzucenia z pracy, pozbawienia obywatelstwa i przymusowej emigracji tysięcy niewinnych osób. Od 1968 do początku lat siedemdziesiątych z Polski wyemigrowało 13–15 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego, w tym liczna inteligencja – pracownicy naukowi, studenci, pisarze, dziennikarze i aktorzy. Przytłaczająca większość z nich nigdy już nie wróciła do Polski.

Obcy w domu. Wokół Marca ’68

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN ruszyło z programem „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” i przez ponad rok będzie przypominać o przyczynach i skutkach tej największej antysemickiej kampanii w powojennej Polsce. Program obejmuje wiele działań edukacyjnych m.in. warsztaty dla młodzieży, pokazy filmów, lekcje muzealne oraz spacery tematyczne po Warszawie. Warto zajrzeć w program i wyszukać coś dla siebie. Jednak głównym wydarzeniem będzie wystawa czasowa zaplanowana na marzec przyszłego roku – dokładnie w 50. rocznicę wydarzeń marcowych. Muzeum POLIN opublikowało również film upamiętniający te tragiczne wydarzenia. Widać w nim paczkę roześmianych przyjaciół, mile spędzających ze sobą czas – najpierw na placu Grzybowskim, potem w Pałacu Kultury i Nauki. Miejsca zresztą wybrane nieprzypadkowo – plac Grzybowski mocno jest związany z historią Żydów w Warszawie, a Pałac to już bezpośrednie nawiązanie do przemówienia Gomułki, którego fragmenty słychać zresztą w tle. Nagle ten radosny czas przerywają tajemnicze zniknięcia kolejnych osób…

Trochę trudno sobie wyobrazić, że dziś mielibyśmy doświadczyć czegoś podobnego, że ktoś z uwagi na takie czy inne pochodzenie miałby zostać nagle zwolniony z pracy, zmuszony do opuszczenia kraju i swoich przyjaciół. A może jednak wcale nie tak trudno – bo jest w tym spocie coś niepokojącego, trochę jakby przestroga, żeby o wydarzeniach marcowych pamiętać i mówić głośno, tak aby nigdy taka historia się już nie powtórzyła.

Projekt „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” możecie śledzić na facebookowym fanpage, gdzie na bieżąco pojawiają się informacje o wydarzeniach związanych z obchodami 50-tej rocznicy Marca ’68.

Zachęcamy Was też do zaglądania na stronę www Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN – tam też znajdziecie informacje o wydarzeniach związanych z projektem.

Link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=kiBkzMtu3Io

Najpierw znika jedna dziewczyna, potem kolejna. Potem znika Twój kumpel. Na koniec zostajesz sam. Czy wiesz jak to jest, nagle czuć się obcym we własnym domu?