1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

W niedzielę 29 stycznia odbył się pierwszy Fotospacer z Olympusem z serii „Mazowsze nieoczywiste”. Uczestnicy fotospaceru, testując aparaty i obiektywy firmy Olympus, mieli okazję zwiedzić dwie zajezdnie tramwajowe (Mokotów i Praga) oraz przejechać się między nimi zabytkowym tramwajem. Przewodniczki z Warszawskiej Fabryki Spacerów opowiadały ciekawostki związane z odwiedzanymi na trasie miejscami.

Polecamy śledzić stronę internetową oraz profil fotospacerów na Facebooku, gdyż tam ukażą się zaproszenia na kolejne wycieczki.

Okno na Warszawę jest patronem wydarzenia, zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć (fot. Agnieszka Zuzga).

Zapomniany poligon w środku lasu

Zapomniany poligon w środku lasu

Poligon przy Wojskowej Akademii Technicznej, obok tzw. „Małpiego gaju”, jest znany i często odwiedzany. Ale w okolicy jest jeszcze jeden, bardziej ukryty i mniej popularny, a dużo ciekawszy powojskowy, opuszczony teren. Znaleźć go można wędrując przez rezerwat „Łosiowe błota”, ulicą płk. Kazimierza Leskiego, od ulicy Radiowej w kierunku zachodnim, przecinając tory „Warszawskiej Magistrali Hutniczej”. W ulicę Leskiego można wjechać autem i zaparkować na poboczu, a jeśli wybieracie się autobusem, to tuż obok jest kraniec autobusowy Fort Radiowo 01, do którego dojeżdża linia 320 z Bemowa.

Wycieczkę piechotą (lub rowerem) rozpoczynamy właśnie ze skrzyżowania ulic Leskiego i Radiowej. Możemy iść szlakiem turystycznym aż do torów kolejowych, albo wzdłuż ulicy Leskiego. W pierwszej opcji, po osiągnięciu torów kolejowych kierujemy się wzdłuż nich na południe, aż ponownie dojdziemy do ulicy Leskiego (uważajcie, bo linia kolejowa jest czynna, pociąg jeździ tędy w dni powszednie dwa razy dziennie, na szczęście bardzo powoli). Przy skrzyżowaniu torów z ulicą kierujemy się na zachód, leśną drogą, wprost na poligon (a właściwie teren 4 batalionu radiotechnicznego JW 2471, jak się dowiedziałem później od Czytelników).

Poniżej na mapie zaznaczona jest jego lokalizacja:

Poligon

Sama ta droga jest ciekawa, bo wzdłuż niej mijamy resztki starej ścieżki zdrowia. Niektóre jej elementy jeszcze nadają się do użycia, ale, generalnie, lepiej uważać. O tej porze roku wokół pełno grzybów.

Ścieżką dochodzimy do dawnej bramy prowadzącej na poligon. Dziś zostały po niej tylko powalone słupy i fragment podwójnego ogrodzenia z drutu kolczastego. Przekraczamy bramę, jednocześnie wychodząc z lasu na polanę. Jesteśmy na miejscu.

Przed nami roztacza się teren pagórkowaty, choć jak podejdziemy bliżej, to okaże się, że część wzniesień to bunkry przysypane ziemią. Prawie do każdego da się wejść. W środku jak to w opuszczonych obiektach – trochę śmieci, trochę śladów po ogniskach, ale da się chodzić.

Polecamy objeść cały teren. Znajdziemy tu m.in. podziemne garaże, „zamkową” basztę i różne dziwne porzucone obiekty, które wojsku służyły pewnie za magazyny (patrz: galeria poniżej). Teren wydaje się idealny do zabawy w paintball. Jest też niezłym plenerem fotograficznym.

Nie ma tu dużo spacerowiczów – raczej pojedynczy rowerzyści, ew. zbieracze złomu, którzy próbują wyciąć to, co jeszcze nie zostało wycięte. Wokół całego terenu prowadzi droga z płyt betonowych, czasem wjeżdża ona na pagórki – fajna trasa rowerowa.

Zachęcamy, żeby odwiedzić to miejsce, w jesiennych kolorach wygląda naprawdę ładnie. Dla zachęty – kilka zdjęć:

Willa prezydenta Narutowicza

Willa prezydenta Narutowicza

Willa przy Parkowej 23 została zbudowana dla Gabriela Narutowicza w 1921 roku, niestety prezydent mieszkał w niej zaledwie 5 dni, do momentu swojej śmierci 16 grudnia 1922 roku. 

Dworkowy budynek uległ częściowemu zniszczeniu podczas powstania warszawskiego. Po wojnie, aż do 2000 roku, mieściło się w nim studium pielęgniarskie, po czym obiekt stał się własnością samorządu Mazowsza. Miał tu powstać Instytut Lecha Wałęsy, wykonano nawet pewne prace adaptacyjne, ale ostatecznie projekt nie został zrealizowany. Dziś dworek wpisany jest do rejestru zabytków i – jeśli macie na zbyciu kilkanaście milionów – możecie go sobie kupić.

Mieliśmy okazję zwiedzić ten pięknie położony na zapleczu Łazienek budynek. Wrażenie robi stojąca w ogrodzie olbrzymia topola czarna, która jest pomnikiem przyrody. Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć z wyprawy (opisy i większe zdjęcia po kliknięciu):

Pałac Franciszka od ulicy Marszałkowskiej

Pałac Franciszka od ulicy Marszałkowskiej

Jedna z najważniejszych i najbardziej znanych warszawskich ulic – Marszałkowska – swoją nazwę zawdzięcza marszałkowi wielkiemu koronnemu Franciszkowi Bielińskiemu, który dla miasta zasłużył się m.in. wybrukowaniem ulic. Miał on, po swoim ojcu Kazimierzu Ludwiku, piękny barokowy pałac w Otwocku Wielkim.

Pałac w Otwocku Wielkim

Wybudowany w 1869 r., malowniczo położony na wyspie budynek pałacowy ma z Warszawą sporo współnego. Nie tylko mieszkał tu wspomniany marszałek Bieliński, ale bywali tu też rezydujący w stolicy królowie i ważni urzędnicy. Leżący na uboczu obiekt sprzyjał poufnym spotkaniom, właśnie tutaj król August II rozmawiał z carem Piotrem Wielkim o rozbiorze Polski. Projektantami budynku byli, w różnych okresach, warszawscy architekci: Karol Ceroni, Józef Fontana, a nawet sam Henryk Marconi.

Historia pałacu była burzliwa, warto ją poznać podczas oprowadzania po budynku przez przewodnika. Dość wspomnieć, że  w późniejszych latach budynek służył m.in. za koszary, dom poprawczy, a nawet miejsce internowania Lecha Wałęsy.

Dziś tonącą w zieleni rezydencję każdy może zwiedzić. Od 2004 roku pałac jest filią Muzeum Narodowego w Warszawie, które urządziło w nim Muzeum Wnętrz. Działa też tu kameralna kawiarenka, a jak macie ochotę na kontakt z naturą, polecamy relaks nad brzegiem czystego jeziora Rokola (które jest starorzeczem Wisły).

Podróż z Warszawy samochodem trwa ok. godziny, można też robić sobie wycieczką kolejowo-rowerową (wysiadamy na stacji Świder). Na obiad warto podejść do Gościńca Lipowego w Otwocku Wielkim – pyszne jedzenie! Uwaga: pałac można zwiedzać do końca października, od czwartku do niedzieli, w godz. 10-16. Poniżej mapka, która może ułatwi Wam dotarcie do celu (w nawigacji samochodej należy wpisać: Otwock Wielki, ul. Zamkowa 49):

Pałac w Otwocku Wielkim

Oraz kilka zdjęć dla zachęty:

Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

Przyroda Żelazowej Woli

Przyroda Żelazowej Woli

Żelazowa Wola

W ramach podwarszawskich wycieczek wybraliśmy się do słynnej Żelazowej Woli. Z początku miał być z tego materiał historyczny, o tym, że urodził się tu związany z Warszawą wielki kompozytor Fryderyk Chopin, i że mieszkał tu zaledwie pół roku, a dwór właściwie nie przetrwał, bo to co widzimy to tylko jedna z ocalałych oficyn.

Ale właściwie wszystko to już na pewno wiecie. Dlatego, urzeczeni pięknem niedawno wyremontowanego ogrodu, postanowiliśmy pokazać Wam z bliska fragmenty zieleni, które z powodzeniem możecie wykorzystać jako uspakajające tapety na ekran komputera. Zapraszamy do pobrania i udostępniania:

Forteczny weekend

Forteczny weekend

Twierdza Modlin to kolejna nieodkryta perełka turystyczna, położona raptem 25 kilometrów od granic Warszawy. Choć sama nazwa „Modlin” stała się rozpoznawalna dzięki portowi lotniczemu, to zabytki twierdzy wciąż czekają na odwiedzających. Sierpniowy weekend jest doskonałą okazją na krótki wypad do miejsca, gdzie krzyżuje się historia Polski, carskiej Rosji oraz napoleońskiej Francji.

13901667_1119269501453154_1378845108_o

Historia, czyli skąd się to wzięło

Choć nie zachował się na to żaden materialny dowód, już Szwedzi w trakcie XVII-wiecznego potopu wybudowali na terenach dzisiejszej twierdzy budynki o charakterze wojskowym. Na malowniczy Modlin, położony w widłach Wisły i Narwi, zwrócił również uwagę Napoleon Bonaparte, a po jego sromotnej klęsce w kampanii rosyjskiej, twierdzą zainteresował się carat. Świadczy to o tym, że Modlin w oczach wielu dowódców spod różnych flag, przedstawiał niemałą wartość strategiczną. Miejsce na naturalnym wzniesieniu i otoczone rzekami, stanowiło wręcz wymarzoną lokalizację dla fortecy.

Napoleon nie zdążył nacieszyć się Modlinem zbyt długo, ani zbytnio go rozbudować — gorączkowe przygotowania do obrony rozpoczęły się dopiero po rozbiciu francuskiej ofensywy na terenie Rosji, a że twierdza nie mogła się wtedy pochwalić szczególnie imponującą wartością bojową, musiała w końcu skapitulować wobec kontruderzenia rosyjskiego. Dopiero za car Mikołaja I, wobec likwidacji Królestwa Polskiego, Modlin stawał się coraz potężniejszy — stanowił on bowiem jeden z ważniejszych elementów systemu obrony Warszawy. W latach 1832-1883 powstało wiele budynków, w tym słynna cytadela — niewielu wie, że jest to najdłuższy budynek w całej Europie. Imponujących rozmiarów budowla w kształcie pięciokąta, zwieńczona dwiema wieżami, liczy sobie 2250 metrów długości.

Twierdza była obiektem samowystarczalnym, toteż poza obiektami czysto wojskowymi możemy tam podziwiać również magazyny (prochownie), cały ciąg zaopatrzeniowy (pralnia, piekarnia) oraz słynny spichlerz, zniszczony pod niemieckimi bombami w 1939 roku. Oprócz tego, wewnętrzną cytadelę okala skomplikowany system murów, które — choć trudno dostępne — mogą być ciekawą atrakcją dla miłośników wspinaczki. Całości dopełnia Reduta Napoleona, budynek forteczny zaprojektowany podobno przez Bonapartego we własnej osobie oraz cmentarz wojenny, na którym pochowani są między innymi bezimienni polscy żołnierze polegli w czasie wojny obronnej 1920 roku.

Modlin 2

Jak zwiedzać?

Twierdza Modlin oferuje na tyle dużo atrakcji, że spokojnie zapełnimy nimi cały turystyczny dzień. Przed wyjazdem warto zapoznać się z darmowymi przewodnikami, które wstępnie przybliżą nam bogactwo historyczne twierdzy oraz lokalizację poszczególnych obiektów (przy czym warto pamiętać, że, aby nie psuć przyjemności odkrywania, nie wszystkie zostały wspomniane w niniejszym tekście). Większość z nich można zwiedzić samodzielnie i bez opłat (te pobierane są jedynie za wstęp do Muzeum Kampanii Wrześniowej i Twierdzy Modlin i na Wieżę Czerwoną — szczególnie polecaną ze względu na fantastyczny widok). Warto jednak — zwłaszcza w przypadku grup, które Modlin odwiedzają po raz pierwszy — rozważyć wynajęcie przewodnika, który zapewni odpowiednią kolejność zwiedzania i merytoryczną wiedzę.

Zrzut ekranu 2016-08-03 o 21.57.31

 Zrzut ekranu 2016-08-03 o 22.14.44

Swoją wyprawę do Modlina najlepiej zacząć w „centrum dowodzenia”, czyli wspomnianym Muzeum. Nawet jeśli zrezygnujemy z przewodnika, znajdziemy tam bezpłatne mapki i materiały informacyjne (wliczając w to grę terenową z niedźwiedzicą Baśką Murmańską w roli głównej), a przy okazji zobaczymy ekspozycję wewnętrzną (niezły kawałek historii) oraz zewnętrzną (na tle skromnej kolekcji haubic zdecydowanie wyróżnia się samolot TS-11 Iskra).

13939954_1119269078119863_892989097_o

13931558_837393403028682_119699298_o

Spragnieni spokojniejszej rozrywki na łonie natury mogą udać się też na modlińską plażę, która oferuje spokojną atmosferę, możliwość wypożyczenia kajaków, a od czasu do czasu również nieco głośniejsze imprezy. Bazę gastronomiczną zapewnia kilka wątpliwej jakości lokali na terenie osiedla mieszkaniowego oraz zupełnie przyzwoita restauracja hotelu Royal.

A jak dotrzeć do Modlina? Najwygodniejszym środkiem transportu będzie oczywiście samochód, ale osoby nieposiadające prawa jazdy mogą liczyć na połączenia autobusowe (PKS Polonus Bus i prywatni przewoźnicy) oraz pociągi Kolei Mazowieckich. Do twierdzy najlepiej wybrać się w weekend, bowiem tylko wtedy możliwy jest wstęp na Wieżę Czerwoną.

Zdjęcia: Dominika Anastazja Blachowska, Zuzanna Kiwerska, Bartosz Cheda