„Miastonauci” Tytusa Brzozowskiego – obrazkowa książka o niezwykłym mieście i jego mieszkańcach

„Miastonauci” Tytusa Brzozowskiego – obrazkowa książka o niezwykłym mieście i jego mieszkańcach

Tytus Brzozowski, artysta i architekt, znany z bajecznie kolorowych, magicznych warszawskich akwareli, tym razem przygotował propozycję specjalnie dla dzieci – wielkoformatową książkę obrazkową „Miastonauci”.

„Miastonauci” to picture book, składający się z kunsztownie wykonanych akwareli, opowiadający o architekturze, mieście i wzajemnych relacjach jego mieszkańców. Pejzaż tej magicznej krainy tworzą budynki i detale zaczerpnięte z architektury polskich miast, a przede wszystkim Warszawy. Bohaterowie tej kolorowej historii poruszają się po dachach charakterystycznych stołecznych kamienic, wśród tak znanych symboli jak Archikatedra Warszawska, czy Zamek Królewski. Miłośnicy Warszawy znajdą też mniej oczywiste elementy lokalnego pejzażu: wieżę kościoła Św. Anny, kaplicę kościoła Św. Zbawiciela czy wieżyce mostu Poniatowskiego.

Wśród znanych nam krajobrazów artysta ukrywa  baśniowe niespodzianki, które można odszukać i policzyć: kostki do gry, domino czy zdobiące fasady kamienic charakterystyczne sylwetki space invaders.

W tym magicznym mieście gwarne życie toczy się na ażurowych mostkach, dachach i kominach, czy latających nad miastem zielonych wyspach. Bohaterowie „Miastonautów” podróżują, unosząc się na kolorowych parasolach, latając balonami czy zgrabnie przechodząc po cieniutkich linach rozwieszonych między budynkami. Dziesiątki małych historii i przygód bohaterów krzyżuje się i przeplata, a szczęśliwy finał możliwy jest, gdy bohaterowie pomagają sobie nawzajem.

„Miastonauci” to opowieść o architekturze i życiu w mieście, w którym duch współpracy i wzajemnej pomocy dominuje w miejskich relacjach. Książka uczy wrażliwości na otaczającą nas przestrzeń, dzięki „Miastonautom” możemy spojrzeć na Warszawę z nowej, magicznej perspektywy.

Oryginalne, wielkoformatowe akwarele ilustrujące książkę będzie można obejrzeć podczas spotkania promocyjnego w PROMie Kultury na Saskiej Kępie w dniu 1 czerwca 2017 roku o godzinie 18:00, wstęp wolny. Spotkanie będzie prawdziwym świętem miasta i miejskiego życia. W programie wiele niespodzianek zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, m.in.

  1. multimedialna opowieść o wątkach architektonicznych ukrytych w książce,
  2. wyjątkowe ciastka cukierni LUKULLUS,
  3. loteria – losowanie kopii fine art jednej z prac ilustrujących publikację,
  4. książki z autografem artysty w promocyjnej cenie,
  5. wspólna zabawa z ogromną kolorowanką, malowanie buziek w kolorach miastonautów i inne atrakcje dla najmłodszych.

Zostań miastonautą! http://miastonauci.pl/

42 Okna na Warszawę

42 Okna na Warszawę

Od kiedy istniejemy, czyli od 2011 roku, chętnie fotografujemy warszawskie okna. Uzbierało się nam ich w kolekcji bardzo dużo, postanowiliśmy zatem wykorzystać je w jednej grafice. Okna pochodzą z różnych dzielnic i z domów o bardzo różnym stanie. W ramach prezentu od nas, możecie pobrać sobie grafikę w dużej rozdzielczości, wydrukować i ozdobić własną przestrzeń.
Stąd możecie pobrać plik z grafiką do druku (są tam dwie wersje – polska i angielska).

Salon optyczny z warszawską duszą

Salon optyczny z warszawską duszą

Przy ul. Koszykowej 34/50 mieści się salon optyczny, który, prócz pełnienia swojej podstawowej funkcji, może też być atrakcją dla miłośników Warszawy.

Optyk w tym miejscu działa nieprzerwanie od 1952 roku. W lokalu zwraca uwagę duży obraz, umieszczony w specjalnie zaprojektowanej, oświetlonej niszy, przedstawiający Warszawę z przełomu wieków XVIII i XIX. Twórcą obrazu, jak i też projektu całego wnętrza lokalu, był Stanisław Miedza Tomaszewski, nieżyjący już grafik, plastyk i projektant wnętrz, osoba o bardzo ciekawym życiorysie.

Otóż w czasie wojny pracował on w Departamencie Informacji, gdzie miał dostęp do fotografii dokumentujących niemieckie zbrodnie w Polsce. Tomaszewski w ukryciu kopiował te zdjęcia, a potem wysłał je zakonspirowanym kanałem do Londynu. Jako materiał dowodowy posłużyły potem one w procesach nazistów w Norymberdze.

W 1941 roku został aresztowany i umieszczony na Pawiaku, gdzie poddano go torturom. Chciał popełnić samobójstwo, ale uratowały go konspiracyjne władze – najpierw celowo zarażono go tyfusem, potem, gdy już był w szpitalu, upozorowano atak wyrostka, a na sali operacyjnej podmieniono go na ciało zmarłego wcześniej pacjenta. W mieście ukazały się nekrologi, odbył się fikcyjny pogrzeb. Tomaszewski do końca wojny działał z ukrycia, tworząc m.in. propagandowe znaczki pocztowe, plakaty i podrabiane banknoty.

Po wojnie wykładał na Akademii Sztuk Pięknych, zmarł w 2000 roku, pochowany jest na Powązkach. Warto dodać, że Tomaszewski miał brata – Jerzego – słynnego fotografa, dokumentalisty powstania warszawskiego. A jakby tego było mało, Stanisław był też wujkiem… braci Kaczyńskich. Podobno to on namówił ich do wzięcia udziału w castingu do filmu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”.

Na wspomnianym obrazie z salonu przy ul. Koszykowej na pierwszym planie znajduje się grupa mieszczan, których łączy to, że każdy ma na nosie… okulary. Całość uzupełnia wykaligrafowany w rogu krótki wiersz Franciszka Kowalskiego, również poświęcony okularom.

Bardzo nam się spodobało to dekoracyjne nawiązanie do funkcji usługowej lokalu, utrzymane w warszawskim duchu. Zatem – jeśli macie potrzebę kupna okularów czy zbadania wzroku – polecamy Wam to miejsce 🙂

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

Odnaleziona dokumentacja muranowskiej fabryki

Odnaleziona dokumentacja muranowskiej fabryki

Wiadomo, że Warszawa to miasto nieodkryte. Wojenna zawierucha sprawiła, że ciągle coś nowego odkrywa się przy pracach ziemnych, w sprzątanych piwnicach czy opuszczonych ruinach. W takich właśnie okolicznościach udało nam się znaleźć dokumenty opatrzone pieczęcią z czasów carskich.

 

Odkrycia dokonaliśmy wspólnie z Pawłem Starewiczem z Ekierki7, mistrzem eksploracji różnych dziwnych miejsc w Warszawie. Pewnego wieczoru podczas wycieczki po jednej z historycznych dzielnic, znaleźliśmy teczkę z dokumentami pochodzącymi z XIX wieku, pisanymi jeszcze cyrylicą. Dokumenty dotyczą nieruchomości zlokalizowanej przy ulicy Wolność na warszawskim Muranowie, jest to akt notarialny działki o numerze 2500 b i c oraz dokładny plan architektoniczny fabryki, która stała w tym miejscu. Akt notarialny opatrzony jest carską pieczęcią.

Było to jakiś czas temu, ale przed pokazaniem znaleziska światu chcieliśmy zdobyć odrobinę wiedzy o miejscu, którego dotyczą dokumenty. Na działce, o której mowa, dziś oczywiście nie ma żadnej fabryki, stoi tu powojenny dom (ul. Wolność 2):

Na odnalezionych dokumentach są mapki sytuacyjne (gwoli wyjaśnienia: wówczas działka oznaczana była numerem 2500b/c lub Wolność 4, dziś na tym terenie stoi dom o adresie Wolność 2):

A tak wygląda porównanie tego miejsca na planach i zdjęciach przed- i powojennych:

Przyjrzyjmy się bliżej aktowi notarialnemu. Tak wygląda w całości:

Akt notarialny, datowany na 1881 rok, wydany jest na nazwisko Adolf Rentel. Tu pojawia się pierwsza zagadka: kim on był? Prawdopodobnie mowa jest o rodzonym bracie słynnego Józefa Rentla, założyciela i wieloletniego dyrektora Fabryki Powozów „Rentel i Spółka”, zlokalizowanej przy Lesznie. Adolf był młodszym bratem Józefa, był mistrzem garbarskim i zmarł na początku XX wieku. Nie wiadomo, do czego wykorzystywał działkę przy ulicy Wolność, i czy to on wybudował na niej obiekty fabryczne, których opis mamy na odnalezionych dokumentach. Plany architektoniczne datowane są na 1912 rok i podpisane są nazwiskiem Gebel. Wyglądają tak:

Z tego, co udało się nam wyśledzić w archiwach, działka przy ul. Wolność została wystawiona na aukcję w 1909 roku. Sprzedawał ją człowiek o nazwisku Albert Neuman. Prawdopodobnie Rentel albo odsprzedał mu działkę, albo Neuman przejął ją za długi. W każdym razie aukcja zakończyła się sukcesem, bo dwa lata później Neuman sprzedał nieruchomość małżeństwu Józefowi i Julii Gebel (Goebel). Rok później pojawiają się nasze plany, które prawdopodobnie były załącznikiem do kolejnego aktu notarialnego.

Nowy właściciel, Józef Gebel, przede wszystkim uporządkował sprawy zadłużonej działki, sporządził plany i spłacił zadłużenie wobec miasta. Nie udało nam się dotrzeć do żadnych dokumentów potwierdzających, czy Gebel produkował coś w fabryczce. W 1920 roku małżeństwo sprzedaje działkę Fabryce Zabawek i Galanterii Drzewnej „Wiór”. Była to niewielka firma produkująca zabawki i inne przedmioty z drewna. Wszystko wskazuje na to, że „Wiór” rozwijał się, w 1922 roku zmienił nazwę na „Zakłady Przemysłu Drzewnego WIÓR Spółka Akcyjna”, udało się nam dotrzeć do akcji spółki:

Źródło: Internetowa Baza Akcji, http://gndm.pl/akcje

Z archiwów wynika, że choć „Wiór” rozwijał się, miał spore kłopoty z płatnościami za użytkowanie wieczyste działki przy ul. Wolność. Zachowały się dokumenty potwierdzające prośby o obniżenie czynszu oraz wezwania do spłaty zadłużeń. 27 kwietnia 1927 roku warszawskie Towarzystwo Kredytowe, z powodu długów, wystawia działkę na ponowną aukcję. Sprzedaż jednak nie dochodzi do skutku, podobnie jak na kolejnej aukcji, w grudniu.

Pod koniec 1927 roku „Wiór” pisze do miasta wniosek o podsumownie całości zadłużenia, a w lutym 1928 spłaca dług. Wskazywałoby to, że firma staje na nogi, jednak dwa lata później walne zgromadzenie akcjonariuszy likwiduje spółkę – „Wiór” przechodzi do historii.

W tym samym roku działkę wraz z zabudowaniami kupuje Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, które urządza tam biuro oraz tzw. Patronat Towarzystwa (instytucję, która opiekowała się niewidomymi przy rodzinach).  Towarzystwo działa tam aż do 1940 roku, gdy działka zostaje włączona do getta. Co się działo potem – nie wiemy dokładnie. Na lotniczych zdjęciach z 1945 roku widać w tym miejscu tylko gruzy. Wyposażenie fabryki prawdopodobnie zostało wywiezione do Niemiec w czasie powstania warszawskiego – jak było w przypadku większości wolskich fabryk. Być może ta widoczna na planach maszyna napędowa (zasilana gazem) stoi dziś w którymś z niemieckich muzeów techniki – kto wie?

Próbowaliśmy zorientować się, czy na działce pod numerem 2 znajdziemy jakiekolwiek ślady fabryczki. Minęło co prawda sporo czasu, ale główny budynek stał w miejscu, w którym dziś jest podwórko, zatem można było liczyć, że cośtam uda się odszukać. Mieliśmy szczęście, bo gdy przyszliśmy z aparatem, akurat trwały tam prace przy wymianie instalacji cieplnej i podwórko było częściowo rozkopane. Jak można było się spodziewać, w dołach było pełno starych cegieł, tych właśnie cegieł, z których zbudowana była główna hala produkcyjna „Wióra”. Widać też było fragmenty fundamentów i sporo przerdzewiałych zbrojeń:

Oprócz tego trafiliśmy na różne betonowe wylewki (fundamenty?), które mogą, choć nie muszą, być śladami po „Wiórze”:

Mając do dyspozycji tak dokładne plany architektoniczne fabryki z ulicy Wolność, postanowiliśmy spróbować odtworzyć jej wygląd w wirtualnej rzeczywistości. Dzięki pracy Michała Chęcińskiego (wielkie podziękowania!), specjalisty od grafiki 3D, udało się „odbudować” fabrykę. Zobaczcie, jak to wszystko wyglądało:

Pytanie, które na koniec sobie zadajemy, brzmi: co dalej z odnalezionymi dokumentami? Nie czujemy się kompetentni, żeby je sobie zatrzymać, zrobiliśmy w miarę dokładną dokumentcję, a same plany wymagają dobrego zabezpieczenia i konserwacji. Może będzie nimi zainteresowana jakaś muranowska instytucja? Albo Referat Gabarytów, Muzeum Warszawy? Chętnie przekażemy je w dobre ręce. Fajnie byłoby, gdyby zostały gdzieś wyeksponowane, żeby każdy warszawiak mógł je obejrzeć z bliska. Jesteśmy otwarci na propozycje.

Tekst: Jarek Zuzga, zdjęcia współczesne: Jarek Zuzga
Renderingi 3D: Michał Chęciński
Wiekie podziękowania za pomoc dla Michała Chęcińskiego, Pawła Starewicza i Grześka Włodarczyka

Suplement:

19 grudnia 2016 r. przekazaliśmy odnalezione dokumenty Archiwum Państwowemu w Warszawie.

Litery z warszawskich ulic

Litery z warszawskich ulic

Grupa projektantów opracowała 12 krojów pisma, inspirując się typografią charakterystyczną dla Warszawy – współczesnej i historycznej. Rezultat jest znakomity! 

Twórcy, czyli Rafał Buchner, Beata Kurek, Maciej Połczyński, Joanna Angulska, Anna Wieluńska, Mateusz Machalski, Ludka Niezgoda, Maciej Włoczewski, Robert Jarzec, Zuzanna Rogatty i Szymon Sznajder, w swoich projektach nawiązali m.in. do stołecznych neonów, szyldów, ale też do tzw. tagów, czyli sprayowych bazgrołów na murach. Fonty, które możecie pobrać za darmo z tej strony, sprawdzą się na plakatach, reklamach, ale też w tekstach ciągłych.

Cieszymy się, że powstała ta inicjatywa – mamy nadzieję, że fonty będą szeroko stosowane. My już wypróbowaliśmy, za faworyta mamy krój „Lombard” (piąty przykład od góry), ale pozostałe też bardzo ciekawe.

Animowane miasto

Animowane miasto

Od czasu do czasu lubimy zrobić sobie animowanego gif-a, zwykle z jakiegoś streetartu albo innego warszawskiego detalu. Będziemy je tu sukcesywnie wrzucać. Możecie z nich korzystać, udostępniać na swoich stronach. Po kliknięciu zobaczycie większe wersje.