U Dziewulskich w Sannikach

U Dziewulskich w Sannikach

Dwie znaczące postaci łączą pałac w Sannikach z Warszawą. Pierwsza to Samuel Natanson, fabrykant, bankier i kupiec. Jego synowie, Henryk i Jakub współtworzyli Bank Handlowy w Warszawie, którego pierwszą siedzibę do dziś możemy podziwiać na rogu ulic Czackiego i Traugutta. Drugą postacią był Fryderyk Chopin.

Pałac w Sannikach historię ma długą, powstał ok. 1793 roku, ale wcześniej w jego miejscu stał dwór szlachecki z XVII wieku, a jeszcze przed nim – dwór książąt mazowieckich (XV wiek). Podczas prac archeologicznych odnaleziono i częściowo odsłonięto ślady tych obiektów. Pałac wybudował Tomasz Tadeusz z rodu Pruszaków, jego wnuk Konstanty nieopodal pałacu wybudował cukrownię, której jeden z budynków do dziś widać za pałacowym ogrodzeniem. Potem Pruszakowie odsprzedali Sanniki rodzinie Sapiehów. Od nich z kolei pałac odkupili wspomniani Natansonowie, a ostatnią rodziną, która była w posiadaniu obiektu byli Dziewulscy.

Po wojnie pałac przeszedł na własność PGR-u, ale na szczęście nie uległ większej dewastacji. W latach 90. XX wieku nieruchomość przejęła gmina Sanniki.

Fryderyk Chopin był w Sannikach raz, odwiedzając swojego przyjaciela Konstantego Pruszaka, w roku 1828. W pałacu przebywał prawie dwa miesiące, wypoczywając, ale jednocześnie pracując nad Triem g-moll i Rondem C-dur. Na pamiątkę tego wydarzenia Dziewulscy wmurowali w elewację pałacu tabliczkę pamiątkową (1925 r.). Do dziś w jednym z pomieszczeń można podziwiać fortepian, na którym grał wielki kompozytor ponoć grał.

Dziś w pałacu mieści się Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina, powstałe w 2010 roku. Oprócz działalności muzealnej, odbywają się tu wernisaże z różnych dziedzin sztuki (gdy odwiedziliśmy Sanniki, akurat trwała wystawa ikon).

Zachęcamy Was do odwiedzenia Sannik. Dojazd z Warszawy samochodem trwa nieco ponad godzinę (autostradą A2 zjeżdżając w Wiskitkach w stronę Sochaczewa), są też bezpośrednie połączenia autokarowe z dworca zachodniego. Jeśli Wam się poszczęści traficie na koncert (startują od kwietnia). Muzeum jest czynne codziennie w godz. 8-17 (w sezonie od maja do września: 8-21).

Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Sannikach

A dla zachęty poniżej kilka zdjęć:

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

1. Fotospacer z Olympusem „Mazowsze nieoczywiste”

W niedzielę 29 stycznia odbył się pierwszy Fotospacer z Olympusem z serii „Mazowsze nieoczywiste”. Uczestnicy fotospaceru, testując aparaty i obiektywy firmy Olympus, mieli okazję zwiedzić dwie zajezdnie tramwajowe (Mokotów i Praga) oraz przejechać się między nimi zabytkowym tramwajem. Przewodniczki z Warszawskiej Fabryki Spacerów opowiadały ciekawostki związane z odwiedzanymi na trasie miejscami.

Polecamy śledzić stronę internetową oraz profil fotospacerów na Facebooku, gdyż tam ukażą się zaproszenia na kolejne wycieczki.

Okno na Warszawę jest patronem wydarzenia, zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć (fot. Agnieszka Zuzga).

Zapomniany poligon w środku lasu

Zapomniany poligon w środku lasu

Poligon przy Wojskowej Akademii Technicznej, obok tzw. „Małpiego gaju”, jest znany i często odwiedzany. Ale w okolicy jest jeszcze jeden, bardziej ukryty i mniej popularny, a dużo ciekawszy powojskowy, opuszczony teren. Znaleźć go można wędrując przez rezerwat „Łosiowe błota”, ulicą płk. Kazimierza Leskiego, od ulicy Radiowej w kierunku zachodnim, przecinając tory „Warszawskiej Magistrali Hutniczej”. W ulicę Leskiego można wjechać autem i zaparkować na poboczu, a jeśli wybieracie się autobusem, to tuż obok jest kraniec autobusowy Fort Radiowo 01, do którego dojeżdża linia 320 z Bemowa.

Wycieczkę piechotą (lub rowerem) rozpoczynamy właśnie ze skrzyżowania ulic Leskiego i Radiowej. Możemy iść szlakiem turystycznym aż do torów kolejowych, albo wzdłuż ulicy Leskiego. W pierwszej opcji, po osiągnięciu torów kolejowych kierujemy się wzdłuż nich na południe, aż ponownie dojdziemy do ulicy Leskiego (uważajcie, bo linia kolejowa jest czynna, pociąg jeździ tędy w dni powszednie dwa razy dziennie, na szczęście bardzo powoli). Przy skrzyżowaniu torów z ulicą kierujemy się na zachód, leśną drogą, wprost na poligon (a właściwie teren 4 batalionu radiotechnicznego JW 2471, jak się dowiedziałem później od Czytelników).

Poniżej na mapie zaznaczona jest jego lokalizacja:

Poligon

Sama ta droga jest ciekawa, bo wzdłuż niej mijamy resztki starej ścieżki zdrowia. Niektóre jej elementy jeszcze nadają się do użycia, ale, generalnie, lepiej uważać. O tej porze roku wokół pełno grzybów.

Ścieżką dochodzimy do dawnej bramy prowadzącej na poligon. Dziś zostały po niej tylko powalone słupy i fragment podwójnego ogrodzenia z drutu kolczastego. Przekraczamy bramę, jednocześnie wychodząc z lasu na polanę. Jesteśmy na miejscu.

Przed nami roztacza się teren pagórkowaty, choć jak podejdziemy bliżej, to okaże się, że część wzniesień to bunkry przysypane ziemią. Prawie do każdego da się wejść. W środku jak to w opuszczonych obiektach – trochę śmieci, trochę śladów po ogniskach, ale da się chodzić.

Polecamy objeść cały teren. Znajdziemy tu m.in. podziemne garaże, „zamkową” basztę i różne dziwne porzucone obiekty, które wojsku służyły pewnie za magazyny (patrz: galeria poniżej). Teren wydaje się idealny do zabawy w paintball. Jest też niezłym plenerem fotograficznym.

Nie ma tu dużo spacerowiczów – raczej pojedynczy rowerzyści, ew. zbieracze złomu, którzy próbują wyciąć to, co jeszcze nie zostało wycięte. Wokół całego terenu prowadzi droga z płyt betonowych, czasem wjeżdża ona na pagórki – fajna trasa rowerowa.

Zachęcamy, żeby odwiedzić to miejsce, w jesiennych kolorach wygląda naprawdę ładnie. Dla zachęty – kilka zdjęć:

Pałac Franciszka od ulicy Marszałkowskiej

Pałac Franciszka od ulicy Marszałkowskiej

Jedna z najważniejszych i najbardziej znanych warszawskich ulic – Marszałkowska – swoją nazwę zawdzięcza marszałkowi wielkiemu koronnemu Franciszkowi Bielińskiemu, który dla miasta zasłużył się m.in. wybrukowaniem ulic. Miał on, po swoim ojcu Kazimierzu Ludwiku, piękny barokowy pałac w Otwocku Wielkim.

Pałac w Otwocku Wielkim

Wybudowany w 1869 r., malowniczo położony na wyspie budynek pałacowy ma z Warszawą sporo współnego. Nie tylko mieszkał tu wspomniany marszałek Bieliński, ale bywali tu też rezydujący w stolicy królowie i ważni urzędnicy. Leżący na uboczu obiekt sprzyjał poufnym spotkaniom, właśnie tutaj król August II rozmawiał z carem Piotrem Wielkim o rozbiorze Polski. Projektantami budynku byli, w różnych okresach, warszawscy architekci: Karol Ceroni, Józef Fontana, a nawet sam Henryk Marconi.

Historia pałacu była burzliwa, warto ją poznać podczas oprowadzania po budynku przez przewodnika. Dość wspomnieć, że  w późniejszych latach budynek służył m.in. za koszary, dom poprawczy, a nawet miejsce internowania Lecha Wałęsy.

Dziś tonącą w zieleni rezydencję każdy może zwiedzić. Od 2004 roku pałac jest filią Muzeum Narodowego w Warszawie, które urządziło w nim Muzeum Wnętrz. Działa też tu kameralna kawiarenka, a jak macie ochotę na kontakt z naturą, polecamy relaks nad brzegiem czystego jeziora Rokola (które jest starorzeczem Wisły).

Podróż z Warszawy samochodem trwa ok. godziny, można też robić sobie wycieczką kolejowo-rowerową (wysiadamy na stacji Świder). Na obiad warto podejść do Gościńca Lipowego w Otwocku Wielkim – pyszne jedzenie! Uwaga: pałac można zwiedzać do końca października, od czwartku do niedzieli, w godz. 10-16. Poniżej mapka, która może ułatwi Wam dotarcie do celu (w nawigacji samochodej należy wpisać: Otwock Wielki, ul. Zamkowa 49):

Pałac w Otwocku Wielkim

Oraz kilka zdjęć dla zachęty:

Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim
Pałac w Otwocku Wielkim

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

Przyroda Żelazowej Woli

Przyroda Żelazowej Woli

Żelazowa Wola

W ramach podwarszawskich wycieczek wybraliśmy się do słynnej Żelazowej Woli. Z początku miał być z tego materiał historyczny, o tym, że urodził się tu związany z Warszawą wielki kompozytor Fryderyk Chopin, i że mieszkał tu zaledwie pół roku, a dwór właściwie nie przetrwał, bo to co widzimy to tylko jedna z ocalałych oficyn.

Ale właściwie wszystko to już na pewno wiecie. Dlatego, urzeczeni pięknem niedawno wyremontowanego ogrodu, postanowiliśmy pokazać Wam z bliska fragmenty zieleni, które z powodzeniem możecie wykorzystać jako uspakajające tapety na ekran komputera. Zapraszamy do pobrania i udostępniania: