“Król” czyli opowieść o mieście, którego nie ma

“Król” czyli opowieść o mieście, którego nie ma

“Król” czyli opowieść o mieście, którego nie ma

W najbliższy piątek odbędzie się premiera najnowszego serialu Canal+ w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego „Król” na podstawie kultowej już powieści Szczepana Twardocha. Ta historyczno-kryminalna opowieść o żydowskim bokserze Jakubie Szapiro zabierze nas w podróż do Warszawy schyłku okresu międzywojnia. O tym, jak tworzyło się miasto, które bezpowrotnie zniknęło rozmawiam ze scenografami serialu – Grzegorzem Piątkowskim i Katarzyną Sikorą.

  • W jednym z wywiadów producentka serialu Aneta Hickinbotham przyznaje, że to co ją najbardziej zafascynowało w tym projekcie to możliwość wykreowania świata, którego nie ma. Co dla Was było największym wyzwaniem i motywem, dla którego zdecydowaliście o dołączeniu do ekipy? 

Gdy pojawiła się propozycja pracy przy serialu „Król” właściwie nie wahaliśmy się ani chwili. Od razu wiedzieliśmy, że chcemy brać udział w produkcji, która daje takie olbrzymie możliwości do kreacji. Oczywiście tak jak wszyscy, mieliśmy obawy czy tamten świat i tamtą Warszawę uda nam się jeszcze gdzieś odnaleźć. To było największe wyzwanie – uruchomienie swojej wyobraźni tak, aby na pustym parkingu w Łodzi, przy niepogodzie zobaczyć słoneczny, majowy Kercelak, a potem przekonać do tego pomysłu reżysera i producentów. Na szczęście szybko okazało się, że Janek, Aneta i Leszek (przyp. red. Jan P. Matuszyński – reżyser, Leszek Bodzak i Aneta Hickinbotham – producenci serialu) nam ufają. Wtedy odetchnęliśmy z ulgą i wiedzieliśmy, że mamy to. Znaleźliśmy nasz klucz do wykreowania świata z powieści Twardocha.

To było największe wyzwanie – uruchomienie swojej wyobraźni tak, aby na pustym parkingu w Łodzi, przy niepogodzie zobaczyć słoneczny, majowy Kercelak.

  • Jaką rolę w Waszych przygotowaniach odegrała sama powieść? Czy sposób, w jaki Twardoch pisze o przedwojennej stolicy rozbudził Waszą wyobraźnię? Ukierunkował Was w działaniu i dokumentacji? 

Powieść na pewno odegrała duża rolę i była dobrym „wabikiem” na nas, ponieważ od razu po przeczytaniu książki rozmawialiśmy o możliwościach jej adaptacji i o tym, jak ciekawa mogłaby być praca przy jej realizacji. Jakiś czas później przyszła do nas propozycja współpracy. Wyobraźnia kipiała od pomysłów, bo dzięki mięsistości powieści każde mieszkanie, każda knajpa i zaułek od razu pojawiały się w głowie. 

  • Jak wyglądały Wasze przygotowania, cała dokumentacja historyczno-obyczajowa? Czy współpracowaliście z varsavianistami? 

Nasza praca zaczęła się już pod koniec 2017 roku właśnie od tego, że sami zaczęliśmy dokumentację historyczno-obyczajową. Półki z książkami zapełniły się pozycjami obowiązkowymi tj. książkami o przedwojennej Warszawie, Muranowie, kulturze żydowskiej, o przedwojennych knajpach, burdelach, ale też o polityce tamtego czasu. Musieliśmy przyswoić ogrom wiedzy, ale oczywiście staraliśmy się wszystkie nasze wątpliwości rozwiewać z konsultantami, głównie były to osoby związane z kulturą żydowską. Na tym polu, pomimo wielkich chęci nauki, potrzebowaliśmy upewnienia się i podpowiedzi. Dokumentacja do „Króla” to setki zdjęć, kilogramy książek i miliony linków internetowych. Jednak mimo przewertowania tych wszystkich materiałów źródłowych staraliśmy się, wraz z Jankiem Matuszyńskim, wymyślić nasz świat. W obrębie epoki dodać coś od siebie, czasem nawet na przekór prawdzie historycznej.

  • Gdzie udało Wam się znaleźć ducha przedwojennej Warszawy? Jakie finalnie lokacje zobaczymy na ekranie? 

Warszawę musieliśmy sobie wymyślić na nowo. Szukając konkretnych miejsc i ulic z mapy przedwojennej stolicy, mieliśmy utrudnione zadanie. Tamtej Warszawy w Warszawie już nie ma. Możemy ją znaleźć, na niektórych podwórkach Śródmieścia czy na Pradze, ale ani centrum ani prawa strona Wisły nie są tamtym miastem. Poszukaliśmy więc Warszawy w jej młodszej siostrze, czyli w Łodzi. Już w listopadzie 2018 roku znaleźliśmy tam naszą pierwszą lokacje czyli Nalewki z początku pierwszego odcinka. Znaleźliśmy także Kercelak, Synagogę, Paszteciarnię (czyli nieczynny od niedawna minimarket), a także nasze główne skrzyżowanie do sceny manifestacji i wiele innych.

Poszukaliśmy więc Warszawy w jej młodszej siostrze, czyli w Łodzi.

  • No właśnie… Kercelak, Synagoga na Tłomackiem, Nalewki – jak powstawały tak kultowe miejsca, mocno wyryte w świadomości warszawiaków, a z których wiele dziś jest już tylko wspomnieniem? 

Często powstawaniu tych właśnie lokacji towarzyszyła początkowo duża frustracja i myśl, że wierne i poprawne odtworzenie tych miejsc nie jest możliwe na tyle, aby varsavianiści i pasjonaci historii przedwojennej Warszawy nie odnaleźli w naszym serialu błędów. Zdecydowaliśmy się więc, że najpierw nauczymy się wszystkiego, co powinniśmy wiedzieć, a potem wymyślimy to na nowo. Były jednak lokacje takie jak właśnie Nalewki, które chcieliśmy odtworzyć jak najwierniej. W dekoracji znajdziemy witryny sklepowe i szyldy przeniesione wprost z materiałów historycznych. Dzięki unikatowemu kolorowemu filmowi z przedwojennej Dzielnicy Północnej, wiedzieliśmy jakie barwy dominowały. Kercelak został stworzony od podstaw na wspomnianym już wcześniej parkingu z pięknym przedwojennym brukiem!, Synagogę zagrała ocalała z wojny Synagoga na podwórku Rewolucji 1905 w Łodzi. Bardzo chcieliśmy zrealizować sceny w tej właśnie Synagodze, ponieważ idealnie wpisała się w nasze wyobrażenie o tej scenie.

  • Warszawa lat 30. to Warszawa wielokulturowa, mówiąca wieloma językami, niezwykle różnorodna i podzielona – co było dla Was najtrudniejsze w oddaniu tego zróżnicowania? 

Musieliśmy nauczyć się tej Warszawy. Dopiero gdy zyskaliśmy pewność, że znamy tamto miasto, mogliśmy zacząć kreować nasz świat. Wszystko co najtrudniejsze było też najciekawsze! Wymyślanie Warszawy tej polskiej – bogatej, tej robotniczej a przede wszystkim tej żydowskiej traktowaliśmy jako wyzwanie nie tylko scenograficzne, ale także jako zwykłe, ludzkie, aby przypomnieć wszystkim o tamtym mieście z końca lat 30tych, otworzyć oczy na to jakie było to miasto – pełne kontrastów i wzajemnej niechęci, ale jednak żyjące razem. Niestety II wojna światowa zniszczyła tamten świat. Nie powinniśmy jednak dopuścić do tego, aby zbiorowo zapomnieć o tym, że istniał. Mamy nadzieję, że serial „Król” oprócz dobrej rozrywki przyniesie także refleksję nad tym, do czego doprowadzić może nietolerancja.

Rozmawiała: Magda Liwosz

Zdjęcia: Materiały prasowe

“Król”, reż. Jan P. Matuszyński, serial 8 odc., prod. Canal+, premiera 6 listopada 2020. Obsada: Michał Żurawski, Kacper Olszewski, Arkadiusz Jakubik, Borys Szyc, Magdalena Boczarska, Adam Bobik, Adam Ferency, Lena Góra, Barbara Jonak, Andrzej Kłak, Aleksandra Konieczna, Mikołaj Kubacki, Piotr Pacek, Marcin Pempuś, Krzysztof Pieczyński, Aleksandra Pisula, Andrzej Seweryn, Andrzej Szeremeta, Bartłomiej Topa, Masza Wągrocka, Paweł Wolak oraz Piotr Żurawski

Zobaczcie oficjalny zwiastun serialu:

Opinogóra – romantyczna jednodniowa wycieczka

Opinogóra – romantyczna jednodniowa wycieczka

Opinogóra – romantyczna jednodniowa wycieczka

Dojechać tam możemy samochodem w półtorej godziny trasą na Ciechanów, lub nawet szybciej pociągiem z Dworca Wschodniego lub Gdańskiego do Ciechanowa i potem taksówką lub rowerem. Cel – mała miejscowość Opinogóra Górna, w której znajduje się niezwykły park z zabytkowym pałacykiem, a w nim – Muzeum Romantyzmu.

Wycieczka do Opinogóry to wypad w sam raz na jeden dzień. Warto, bo obiekty, które zobaczymy są naprawdę ciekawe. Przede wszystkim jest to wspomniany pałacyk, a właściwie zameczek, który wyglądem przypomina gotycki kościółek ulokowany na wzgórzu. Jest to dawna siedziba rodu Krasińskich, mieszkał tu i pochowany jest w miejscowym kościele Zygmunt Krasiński, poeta, jeden z najwybitniejszych twórców epoki romantyzmu. Zameczek został wybudowany w 1844 roku, niestety obie wojny światowe dość brutalnie się z nim obeszły, zrekonstruowany został w latach 50. XX wieku i od temtej pory mieści się w nim muzeum. 

Oprócz zamku, zwiedzamy także oficynę dworską z wystawą malarstwa oraz dwór. Nie będziemy Wam zdradzać, jakie eksponaty się tam znajdują, zobaczcie sami. Dodać można, że na terenie parku spotkać można naprawdę egzotyczne ptaki oraz konie. Na miejscu są też punkty gastronomiczne, choć zalecamy wcześniej dowiedzieć się, czy są czynne.

A poniżej prezentujemy kilka zdjęć – mamy nadzieję, że zachęcą Was do odwiedzenia tego pięknego miejsca.

Więcej informacji o godzinach otwarcia, cenach i aktualnych wydarzeniach znajdziecie tutaj: http://muzeumromantyzmu.pl

Tekst i zdjęcia: Jarek Zuzga

Po co komu pies (w mieście)?

Po co komu pies (w mieście)?

Po co komu pies (w mieście)?

Ciągle dominuje silne przekonanie, że psu najlepiej żyje się na wsi, w domu z dużym ogrodem, gdzie może wybiegać się do woli. A więc po co komu pies w mieście? W małym mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty. Do brudzenia trawników? Sama musiałam zmierzyć się z tymi pytaniami, kiedy jakiś czas temu po raz pierwszy pomyślałam: chcę adoptować psa.

Wątpliwości były różne. Przede wszystkim, czy moje mieszkanie – całe 38 m2 – jest wystarczająco duże? Wiele osób twierdzi, że pies w takich warunkach zwyczajnie się męczy. Po przeczytaniu połowy internetu i po wielu rozmowach z doświadczonymi psiarzami szybko jednak zrozumiałam, że nie o metraż tu chodzi. Pies śpi średnio 14-16 godzin dziennie, więc jeśli zapewnia mu się w międzyczasie dostateczną ilość ruchu, nie będzie narzekał. Aktualnie w Schronisku na Paluchu przebywa ok 700 zwierząt. Nikt mnie nie przekona, że psu będzie lepiej w schroniskowej klatce niż w najmniejszym choćby mieszkaniu, ale ze swoim człowiekiem.

Wątpliwość numer dwa była trochę nakręcana przez znajomych: „nie będzie ci się chciało wstawać rano i chodzić na te spacery” „co z wyjazdami na weekend”? Nie było to całkiem bezpodstawne. Należę do osób, które rano ok. 10 razy przełączają budzik, bo jeszcze tylko „5 minut”. Na weekendy z kolei wyjeżdżam dość często. Miałam więc spore obawy, czy ich słowa nie okażą się prorocze. A tu niespodzianka! Spacery to najlepsza część dnia i najfajniejszy benefit z posiadania czworonoga. Naprawdę! Odkrywam takie miejsca na moim osiedlu, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia. Spacery szybko przestały być obowiązkiem, a stały się przyjemnością. Nawet jeśli pada, przecież „nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie”. A jeśli muszę wyjechać poza miasto, czy wyskoczą mi niespodziewane nadgodziny w pracy, możliwości jest wiele: znajomi, petsitterzy, czy córka sąsiada, która chce dorobić po szkole, a lubi psy. Jest w czym wybierać. Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Zulę znalazłam w internecie na facebooku Fundacji Judyta z Sochaczewa. Była znajdą z nieznaną przeszłością, w klatce spędziła 2 tygodnie do czasu odkarmienia szczeniaków. Po prawie roku rozważania „za i przeciw”, obejrzenia trzystu tysięcy zdjęć i przeczytaniu dwustu tysięcy historii, podjęłam szybką decyzję. Psychologowie przekonują, że psy mają terapeutyczny wpływ na ludzi, uczą dużej wrażliwości i otwartości. Potwierdzam. Moje kontakty z sąsiadami ograniczały się do niedawna do zdawkowego „dzień dobry” na klatce. Nagle pojawił się sierściuch i wszystkim rozwiązały się języki. Mnie też! Po paru miesiącach znam historie wszystkich psów w okolicy, a amatorzy piwka z pobliskich ławek to nasze ziomki. Są też tacy, którzy może nie zagadują, ale obdarzą uśmiechem, a to też miłe. Koniec z anonimowością na dzielni. Czasem unikamy z Zulą innych psiarzy, bo miewa dni intensywnego obszczekiwania swoich psich kumpli, więc czasami wolę skręcić w inną stronę i uniknąć interakcji. Ostatnio jednak jedna z sąsiadek z pobliskiego bloku – właścicielka dwóch terierów zapytała lekko oburzona: a co pani tak często przed nami ucieka?

Dużą popularnością cieszą się sąsiedzkie grupy psiarskie. U nas to Psy z Parku Morskie Oko czy Wataha Stary Mokotów – można umówić się tam na wspólne spacery, zapytać o najlepszego weta na dzielni, znaleźć petsittera z okolicy czy podzielić się karmą „na spróbowanie”. Czasami trzeba się skrzyknąć w słusznej sprawie, bo np. jest pies, który boi się mężczyzn, więc właściciele proszą o pomoc kilku obcych panów i zapraszają na spacer, żeby oswoić lęki pupila.  Miasto ogólnie wydaje się bardziej przyjazne psom. Coraz więcej knajp z radością wita czworonogi, a nawet te, które specjalne się nie pozycjonują jako przyjazne psom, chętnie wystawiają dla nich miskę z wodą. Znalazłam nawet takie miejsca, które serwują menu z przekąskami dla psich towarzyszy! Darmowe czipowanie, dofinansowanie sterylizacji to też konkretne korzyści, z których można skorzystać w Warszawie.

Nie jest jednak tylko tak kolorowo. Od kiedy mieszkam w moim obecnym mieszkaniu nie wykonałam tylu interwencyjnych telefonów do administracji, co w ciągu ostatnich miesięcy. Kilka telefonów dotyczyło m.in. umieszczenia wokół mojego bloku tabliczek „Posprzątaj po swoim psie”, bo smutne fakty są takie, że nadal wielu właścicieli nie sprząta po swoich pupilach. A to jedynie daje silny argument osobom, które nie chcą psów w przestrzeni miejskiej, bo widzą w nich głównie „obsrywaczy” trawników. Czy nie widziałam tego wcześniej? Biorąc pod uwagę ilość czasu, jaką teraz spędzam na spacerach, to chyba naturalne, że widzę wyraźniej i więcej. Pies mnie zdecydowanie „uaktywnił społecznie”, więc i w tym widzę spory benefit.

Jedną z najważniejszych komend, której musi się nauczyć każdy pies w mieście to niewątpliwie komenda „zostaw”. Nie przestaje mnie szokować to, co ludzie wyrzucają przez swoje okna! Skóra z wędzonej makreli, spleśniały chleb czy surowe mięso mielone to częste „rarytasy”. Na szczęście ruszają już akcje edukacyjne na ten temat. Bo choć „dokarmiacze” chcą pewnie dobrze i nie mają złych intencji, to ogromnie szkodzą zwierzętom i trzeba o tym mówić dużo i głośno. Na stronie stowarzyszenia Miasto jest nasze możecie pobrać fajne grafiki, które warto zawiesić na tablicy ogłoszeń na klatce czy w miarę możliwości gdzieś na podwórku, bo zwierzęta to nie śmietnik.

To trudne tematy i zgadzam się, że trzeba uświadamiać i edukować, bo pies wnosi do społeczeństwa naprawdę więcej niż zabrudzone trawniki! Może to zbyt uproszczone myślenie, ale skoro naukowo dowiedziono pozytywny wpływ zwierząt domowych na ludzi to czy więcej zwierząt w miastach nie oznacza więcej pozytywnych, otwartych i aktywnych – a co za tym często idzie również zdrowszych – ludzi? No i jeszcze kwestia bezpieczeństwa: zawsze milej przejść wieczorem przez osiedle, kiedy dookoła spacerujący ludzie z psami, prawda?

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że każdy pies zasługuje na dom, a każdy dom na psa. Decyzja o posiadaniu zwierzaka nie może być jednak pochopna czy kierowana emocjami, bo zwierzę to nie zabawka, którą można oddać czy przypiąć na łańcuchu gdzieś w lesie, jak się znudzi. Zulę adoptowałam 6 miesięcy temu po około roku rozważania wszystkich „za i przeciw”. Pies zmienił moje życie – nie na prostsze, ale na pewno na lepsze.

Dziękuję za pomoc Oli – właścicielce Fibi i Magdzie – właścicielce Feli.

Tekst: Magda Liwosz, zdjęcia: Magda Liwosz, Asia Giza-Gołaszewska, Magda Mojska, Jarek Zuzga

 

Unikatowy radioodbiornik znaleziony w Warszawie

Unikatowy radioodbiornik znaleziony w Warszawie

Unikatowy radioodbiornik znaleziony w Warszawie

Jak wiadomo powszechnie, Warszawa jest miastem zaskakującym na wielu płaszczyznach, np. można tu znaleźć różne ciekawe rzeczy, co też się nam kilkakrotnie zdarzało.
Ostatnim naszym znaleziskiem było stare radio, z pozoru nic ciekawego, ale jedna okazało się, że trafiliśmy na białego kruka.
Radioodbiornik ten to produkowany przez zakłady Diora (w Dzierżoniowie) model Pionier z 1949 roku, pierwsze polskie powojenne radio lampowe. Znaleziony egzemplarz jednak różnił się od standardowych – miał kolor biały (podczas gdy zwykłe były czarne lub brązowe), miał kolorową skalę, i – przede wszystkim – napis “Jubileuszowy 50000” i z datą 29/10/1949. I rzeczywiście – z tyłu, na ramie, radio ma wybity nr seryjny: 50000.
Prawdopodobnie odbiornik ten był przeznaczony na jakąś wystawę krajową czy zagraniczną, albo jako prezent dla któregoś z partyjnych przywódców. W każdym razie – jakoś znalazł się w Warszawie.
Udało się nam uratować go przed zniszczeniem, a przedwczoraj przekazaliśmy go w darze do Narodowego Muzeum Techniki. Muzeum – jak tylko otworzy swoje podwoje (bo aktualnie jest remont) – pokaże radioodbiornik szerokiej publiczności. Bardzo się z tego cieszymy!

Na zdjęciu moment przekazania radia: w środku pan Jerzy Lemański z Muzeum Techniki, no i my :) - Paweł Starewicz i Jarek Zuzga.
Radio Diora Pionier nr 50000
Radio Diora Pionier nr 50000
Radio Diora Pionier nr 50000
Święta i Mikołajki 2018 – 10 propozycji prezentów dla miłośników Warszawy

Święta i Mikołajki 2018 – 10 propozycji prezentów dla miłośników Warszawy

Święta i Mikołajki 2018 – 10 propozycji prezentów dla miłośników Warszawy

Tradycją już się stało, że co roku wybieramy dla Was dziesięć propozycji mikołajkowych i świątecznych prezentów o warszawskiej tematyce. Mamy nadzieję, że poniższe się Wam spodobają!

Przybornik Warszawa

Tekturowy przybornik na biurko inspirowany Warszawą, zilustruwany przez Joannę Rzezak. Ściany przybornika przedstawiają lewo- i prawobrzeżną stolicę, rysunki można własnoręcznie pokolorować.

Hellowawa, cena 39,9, do kupienia tutaj

Notes “Most na Wiśle i Pałac Kultury”

Notatnik formatu A4 z ilustracją Edwarda Dwurnika na okładkach. Nakład limitowany.

Desa Modern, cena 199 zł, do kupienia tutaj

Dane warszawskie

Książka o tym, jaka jest Warszawa i jej mieszkańcy, wykorzystująca narrację liczb, statystyk, wykresów i infografik. Dla tych, którzy chcą wiedzieć o mieście jak najwięcej.

Muzeum Warszawy, cena 65 zł, do kupienia tutaj

Warszawa Gutta

Monografia autorstwa Błażeja Pindora, poświęcona twórczości architekta Romualda Gutta, przedstawiciela modernizmu, projektanta wielu znanych warszawskich obiektów, m.in. gmachu GUS przy al. Niepodległości, budynku “Cepeleku” przy Koszykowej czy siedziby KSAP-u przy Wawelskiej. Dla miłośników szarej cegły pozycja obowiązkowa. 

Fundacja Raster i Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki, Warszawa 2018, do kupienia w księgarni galerii Raster, ul. Wspólna 63

 

Kalendarz warszawski

Kalendarz ścienny ze zdjęciami stolicy zrobionymi z drona. Piękne i niebanalne widoki miasta. 

Drone in Warsaw, cena 69,99 zł (uwaga – dla czytelników Okna na Warszawę cena promocyjna 64,99 zł – z kodem ONW-5), do kupienia tutaj

Podstawki korkowe z kotami

Zestaw sześciu podstawek pod kubki z warszawskimi kotami. Dla miłośników czworonogów i stolicy jednocześnie.

Warsaw Slow Design cena 39 zł, do kupienia tutaj

Plakat BUDYNKI

Plakat przedstawiający zarys Warszawy z zaznaczonymi budynkami. Dla miłośników minimalistycznego designu. Do wyboru format 50×70 lub 70×100 cm. 

Lokalny, cena 100 (125) zł, do kupienia tutaj

Koszulka “Warszawska Lala”

Bawełniana koszulka damska, dostępne rozmiary od XXS do L.

PLNY Lala, cena 109 zł, do kupienia tutaj

Skarpetki z warszawskim metrem

Co to za święta bez skarpetek pod choinką. Polecamy takie, dla miłośników kolejki podziemnej.

Trafxx, cena 21 zł, do kupienia tutaj

Głodni zielonej Warszawy

Książka-przewodnik, o tym co rośnie w stolicy i co z tego można bezpiecznie jeść. Okazuje się, że jest tego bardzo dużo! 

Instytut Stefana Starzyńskiego, cena 75 zł, do kupienia tutaj

Nowy mural i wystawa Tytusa Brzozowskiego

Nowy mural i wystawa Tytusa Brzozowskiego

Nowy mural i wystawa Tytusa Brzozowskiego

Przy rondzie Wiatraczna powstał nowy mural projektu Tytusa Brzozowskiego. Już w piątek 16 listopada o 18:00 artysta opowie o tym i innych projektach podczas otwarcia wystawy w PROMie Kultury Saska Kępa. Wstęp wolny. 

Projekt na Grochowie to drugi mural Tytusa Brzozowskiego w Warszawie. Pierwszy powstał w czerwcu w narożniku ulic Wolskiej i Karolkowej. Na mierzącym 35 metrów wysokości malowidle odnajdziemy znajdujące niegdyś się w tym miejscu budynki: Rogatki Wolskie, Kino Helios czy dawne czynszowe kamienice. Na muralu nie zabrakło historycznych szczegółów takich jak szyldy ogłoszeniowe odnalezione na starych fotografiach. Jest tu między innymi afisz „Amerykańskiej Awantury” czyli komedii romantycznej ze słynnym Eugeniuszem Bodo w roli głównej. Między budynkami latają wielkie pszczoły w żółto-białych  koszulkach – na dachu biurowca na których znalazł się mural rzeczywiście są ule a w kantynie można dostać lokalny miód. 

Kolejny projekt znajduje się przy ulicy Grochowskiej 215. Tytus Brzozowski przyzwyczaił nas do obrazów przedstawiających charakter i atmosferę Warszawy, nie inaczej jest w przypadku nowego muralu. Malowidło pokazuje charakterystyczne elementy Pragi Południe w dniu stuleciu odzyskania niepodległości. Na samym dole, stojącego pośród spacerujących Grochowską przechodniów odnajdziemy marszałka Piłsudskiego przyglądającego się dzisiejszej Warszawie. Tuż obok znajduje się charakterystyczny dla ronda Wiatraczna tramwaj a nad nim porywani podmuchami wiatru lecą ludzie na biało-czerwonych parasolkach. Tłem dla tej sceny staje się most Poniatowskiego z charakterystyczną wieżyczką. Most był impulsem, który rozpoczął dynamiczny rozwój tej części miasta, jest również bardzo ważny dla Marszałka oraz dziejów II Rzeczpospolitej. To właśnie na nim po nieudanych rozmowach z prezydentem Wojciechowskim rozpoczął się Zamach Majowy. 

W górnej części muralu znajdziemy ważną lokalną dominantę – strzelisty szczyt kościoła z placu Szembeka. Obok, ponad zielenią Skaryszaka wyrasta Stadion Narodowy, który bardzo zmienił wizerunek Pragi Południe. Na muralu, jak w wielu pracach artysty pojawia się bardzo dużo ludzi. Miasto Tytusa Brzozowskiego jest gwarne, żywe i pełne aktywności.

Otwarcie wystawy Tytusa Brzozowskiego, piątek, 16 listopada, godz. 18.00, PROM Kultury Saska Kępa, ul. Brukselska 23, Warszawa. 
Wystawa będzie czynna do 12 stycznia 2019. Okno na Warszawę jest patronem wydarzenia.