Nasz patronat i konkurs: wystawa Tytusa Brzozowskiego

W piątek 9 października o 19:00 odbędzie się otwarcie wystawy malarstwa Tytusa Brzozowskiego – architekta poszukującego tożsamości i lokalności Warszawy. Serdecznie zapraszamy! W programie wernisażu multimedialna opowieść o warszawskich wątkach w pracach artysty. Link do wydarzenia: tutaj. Tytusa i jego prace mieliście okazję bliżej poznać podczas poprzedniego Okna na Warszawę, a teraz pojawiła się kolejna okazja, żeby zobaczyć je na żywo. Polecamy! (więcej…)

Konkurs – wygraj album WAWA BLABLA z autografem autorki!

Konkurs – wygraj album WAWA BLABLA z autografem autorki!

Zapraszamy do udziału w konkursie fotograficznym, w który do zdobycia nie lada gratka – album ze zdjęciami warszawskiej sztuki ulicy autorstwa Gilly Boelman. I to z autografem autorki!

Co trzeba zrobić, żeby wygrać? Przysłać nam zrobione przez siebie zdjęcie swojego ulubionego stołecznego street-artu i uzasadnić swój wybór! Spośród nadesłanych propozycji razem z Gilly wybierzemy 2 osoby, do których trafią te piękne książki.

Termin nadsyłania prac: 12.12.2014 do 31.12.2014, a wszelkie szczegóły w regulaminie poniżej.
Zapraszamy do udziału!

zdjęcie 1

Ten album czeka na Was!

Regulamin konkursu „WAWA BLABLA”:

  1. Organizatorem konkursu jest Okno na Warszawę
  2. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest nadesłanie zdjęcia na temat „Mój ulubiony warszawski stret-art” wraz z uzasadnieniem wyboru
  3. Każda osoba może przysłać maksimum 1 zdjęcie
  4. W zgłoszeniu należy podać: imię i nazwisko, numer kontaktowy autora
  5. Zgłoszenia przesyłajcie na adres: oknonawarszawe@gmail.com, w temacie wpiszcie „WAWA BLABLA”
  6. Spośród nadesłanych zdjęć organizatorzy wybiorą 2, których autorzy zostaną nagrodzeni
  7. Nagrodami w konkursie są albumy „WAWA BLABLA” z autografem autorki
  8. Wygranej nie można zamienić na pieniądze bądź inny ekwiwalent
  9. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi po 6.01.2015, a jego wyniki zostaną opublikowane na stronie internetowej oknonawarszawe.pl
  10. Zgłoszenia konkursowe przyjmowane są od  11.12.2014 do 31.12.2014
  11. Nie przechowujemy Waszych danych osobowych, są potrzebne tylko na potrzeby tego konkursu
  12. Organizator zastrzega sobie prawo do zaprezentowania nadesłanych zdjęć na swoich stronach internetowych oraz profilach na Facebooku, jak również podania nazwisk osób biorących udział w konkursie
  13. Wysłanie zgłoszenia na konkurs jest jednoznaczne z akceptacją tego regulaminu
  14. Nagrody będzie można odebrać osobiście w Warszawie.

 

zdjęcie 2

Zaufaj swojej wyobraźni – i weź udział w naszym konkursie!

Nasz patronat – album WAWA BLABLA

Nasz patronat – album WAWA BLABLA

Mamy przyjemność patronować świetnej książce – albumowi „Wawa Bla Bla” o warszawskiej sztuce ulicy z fotografiami Gilly Boelman. Publikacja jest świeżutka, niemal prosto z drukarni, swoją premierę miała w Mikołajki i idealnie nadaje się na prezent świąteczny! Autorka pochodzi z Anglii, ale od kilku lat mieszka w Warszawie i dokumentuje to, co dzieje się na warszawskich murach, ścianach, słupach i w zaułkach. Gilly była naszym gościem na majowym Oknie na Warszawę 4 – Miastopodgląd i przy tej okazji mogliście także zobaczyć i kupić jej prace.  Jeśli chcecie bliżej poznać autorkę – polecamy naszą  rozmowę z Gilly. A już wkrótce na naszym blogu okazja do wygrania albumu!

WAWABLABLA

Album można kupić u wydawcy, czyli Ogarnij Miasto (zamówienia przyjmuje Magda Kalisz: magkalisz@gmail.com) oraz  w  kawiarni MiTo.

Poznańska 21- najstarszy ‚nie-zabytek’ Śródmieścia

Poznańska 21- najstarszy ‚nie-zabytek’ Śródmieścia

Poznańska. Ulica, która od ostatnich kilku lat wciąż się zmienia i – nie bójmy się tego słowa – pięknieje. Najpierw powrócił bruk, potem powstało kilka knajp, potem kolejne, wciąż remontują się kamienice, powstają nadbudowy… Jest tam miejsce, które wciąż czeka na ‚swój moment’ i bardzo go potrzebuje. Poznajcie Poznańską 21.

Jak podają źródła to najstarszy zachowany murowany budynek w Śródmieściu. Kamienica powstała w 1879 roku i była pierwszym murowanym domem przy ul. Wielkiej (tak dawniej nazywała się Poznańska). Na początku należała rodziny warszawskich kupców Biele.

Od lat mijam ją niemal codziennie i niestety gołym okiem widać, jak niszczeje. Odłazi farba, odpadają cegły, straszą bazgroły, witryny na parterze zabite dawno temu sklejką. Niestety, nie toczą się żadne prace, które mogłyby przywrócić budynek do świetności lub choćby zabezpieczyć przed dalszym niszczeniem.

W czym tkwi problem? Jak udało nam się dowiedzieć, ze względów własnościowych (kilkudziesięciu spadkobierców) budynek wciąż czeka na wpisanie do rejestru zabytków, choć wniosek złożono 16 lat temu, w 1998 r…

A jak wygląda teraz zobaczcie sami:

IMG_4743

Parter budynku od ul. Poznańskiej

 

IMG_4744m

„Gołe” cegły, niestety wielu już brakuje…

 

IMG_4745m

Oba piętra od frontu

 

IMG_4747m

Ciekawe pokrycie dachu i drugiego piętra

 

IMG_4750m

Cały budynek i ściana boczna

Tekst i zdjęcia  Ania Rostkowska.
Źródła i więcej szczegółów na: Wikipedia i  Życie Warszawy.

 

 

Marzenia zamiast kiełbasy (wyborczej)

Marzenia zamiast kiełbasy (wyborczej)

Czas teraz taki, że różni ludzie mówią/obiecują (niepotrzebne skreślić) różne rzeczy, a wszystko to po to, aby było nam w Warszawie lepiej, piękniej itp., itd., a przy okazji, by deko sympatyków i poparcia zdobyć. W takich oto okolicznościach pozwalam sobie na subiektywną listę tematów, którymi w Warszawie zająć się warto. Wyszło ich osiem, ale nie jest to lista zamknięta i oczywiście nie wyczerpuje spraw wartych uwagi. Ale pomarzyć dobra rzecz.

Plac Przystankowy (dawniej Defilad)

Temat i miejsce tyleż trudne, co omówione na wiele możliwych sposobów. A to miało być wielkomiejsko, z wieżowcami, które przesłonią PKiN, a to ze stołecznym central parkiem. Wirtualnie było tam już wiele, realnie wciąż mamy wspaniały parking oraz przystanek busów. Tak, wiem – dekret Bieruta, niejasne prawa własnościowe. Ale nie wymagam cudów. Chcę tylko, żeby ktoś uczciwie, z pomysłem, planem i determinacją zajął się tym miejscem – było nie było centrum miasta. Tak, aby stało się przestrzenią iście miejską, dostępną, wspólną dla mieszkańców i gości, którzy właśnie tu często stawiają swoje pierwsze kroki w Warszawie. To miejsce wciąż ma ogromny potencjał i marzy mi się, aby w końcu ktoś się nim zajął. Czas skończyć z mówieniem i produkowaniem kolejnych wizji.

Warszawa parkingami i busami stoi. Także w samym centrum.

Plac Parkingowy (dawniej Konstytucji)

O placach ostatnio głośno, bo i temat ważny i poważny. Warszawa ma wiele placów, które wymagają uwagi, dziś piszę o tylko o trzech. Kiedyś Plac Konstytucji miał być punktem docelowym pochodów pierwszomajowych kroczących szeroką Marszałkowską, pierwotnie na placu planowano nawet fontannę. Obecnie mamy gigantyczny parking i miejsce nieprzyjazne, przez które przejeżdża się szybko i szybko o nim zapomina. A przecież to miejsce ma ogromny potencjał i przestrzeń, w którą warto byłoby wprowadzić życie, a przez to ożywić całą wymierającą Marszałkowską. Na początek warunek jest jeden: wyprowadzić stąd parking (pod ziemię?) i wpuścić tam ludzi. Może paradoksalnie będzie to recepta na tak liczne w okolicy pustostany?

Auta, widzę auta, dużo aut. Parking na Placu Konstytucji.

Plac Samochodowy i Autobusowy (dawniej Bankowy)­­­

W wielu miejscach Warszawy doskwiera inwazja banków, tu, mimo nazwy, akurat nie ­­­­mamy tego problemu. Mamy za to auta, dużo aut. I jeszcze autobusy. I metro. Wspaniale. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla ludzi? Jak to gdzie – pod ziemią! Czy ktoś widział na placu Bankowym pieszych? Owszem są, przebiegający podczas przesiadki metro-tramwaj-autobus. Autobusem i autem można podjechać niemal pod sam Ratusz, ale może warto byłoby otworzyć się na pieszych nieco bardziej i wyprowadzić ich spod ziemi? Czy tylko ja mam wrażenie, że są oni w tym miejscu intruzami, a okolicą rządzą auta?

Porządne dworce autobusowe: Wschodni i Zachodni

Czy zdarza Wam się wyjeżdżać poza Warszawę autobusem? Ja czasem próbuję, choć przyznaję, nie jest to łatwe. Tak, to prawda, nieco się już zmieniło – nie ma dworca PKS Stadion, na którym podróżny tonął w błocie, ew. lawirował między straganami. Co mamy do dyspozycji? Dworzec Wschodni, Zachodni i szereg innych przystanków i przystaneczków różnych prywatnych przewoźników, które są rozsiane po całym mieście. Zdaję sobie sprawę, że miasto Warszawa i PKS to dwie odrębne instytucje, ale wydaje mi się, że dla miasta, ba, stolicy nawet, ośrodka akademickiego, rynku pracy (wymieniać dalej?) jednym z ważniejszych zadań jest zapewnienie dostępności z/do dla wszystkich zainteresowanych i rzetelnej informacji na temat skąd, czym i dokąd można się dostać/wydostać. Obecnie nic takiego nie istnieje. Pozdrawiam wszystkich podróżujących!

Rowery, rowerzyści 

Tu dużo się dzieje i właśnie dlatego piszę. Veturilo jest? Jest. Ścieżki są? Są, albo się robią. Ludzie jeżdżą? Jeżdżą. Pełnomocnik jest? Jest. No to o co mi chodzi? Ano właśnie. Sama jeżdżę, bo lubię: komunikacyjnie, dojazdowo i rekreacyjnie też się zdarza, więc wiem jak jest.
Dlatego poproszę o:

  • dokończenie ważnych ciągów ścieżek i uzupełnienie brakujących odcinków, to nam wszystkim ułatwi życie (przykład pierwszy z brzegu – brakujący odcinek przy Puławskiej od ul. Dolnej do +/- Rakowieckiej),
  • sprawne przeprowadzanie remontów i prac (odcinek przy Waryńskiego to już szczęśliwie chyba 5 miesiąc),
  • unikanie ‘kwiatków’ i absurdów przy budowie ścieżek (np. przy Placu Konstytucji/ul. Śniadeckich – przystanek autobusowy jest dobre 10 metrów od przejścia dla pieszych na ścieżce, o stłuczkę czy nieprzyjemną sytuację nietrudno),
  • sensowną edukację i rowerzystów, i kierowców, i pieszych. Bo skoro daliśmy już infrastrukturę i dalej nad nią pracujemy (co się chwali), to zadbajmy także, aby dobrze nam się te infrastrukturę współużytkowało.

Co autor tego fragmentu ścieżki miał na myśli?

Bilety komunikacji miejskiej

Po kilku kolejnych reformach zostały nam w kategorii krótkookresowej jedynie bilet dobowy i weekendowy. Czy to dobre i wystarczające rozwiązanie? Niekoniecznie. Warto rozważyć wprowadzenie biletów wieloprzejazdowych, które wykraczałyby poza 1 dzień, a nie ograniczałyby użytkownika do weekendu lub miesiąca. Może rozwiązaniem byłyby doładowywane kwotowo karty, np.  na 10, 20 i 50 zł, do wykorzystania przez dowolny okres (np. jeden miesiąc), z których każdorazowo przy skasowaniu pobierana byłaby kwota biletu? Przy takich rozwiązaniach standardem jest też to, że na im większą kwotę ładujesz, tym taniej w ostatecznym rozrachunku kosztuje bilet. Warszawa promuje komunikację miejska i rowerową, warto zatem szukać rozwiązań dających użytkownikom większą elastyczność z ich korzystania, szukać inspiracji w Polsce, i na świecie, i wprowadzać je u nas.

Reklama w przestrzeni publicznej

Niby reklamy i siatki wielkoformatowe się nie podobają, a jednak wciąż wiszą (i dostają na to zgody). Niby nie chcemy zaśmiecania przestrzeni publicznej, a wciąż pojawiają się coraz to bardziej wymyślne formy nośników, które wyrastają często w najmniej oczekiwanych miejscach (i dostają na to zgody). Pisaliśmy o tym na łamach Okna na Warszawę często i nie chcemy, żeby tak było. Potrzebne są skuteczne rozwiązania miejskie. Chcemy oglądać miasto i miejsca, a nie kolejne komunikaty reklamowe. Naprawdę.

Bilbordoza w pełnej krasie.

Zakochaj się w Warszawie! Serio?

Jak podaje strona warszawa2016.pl: „Zakochaj się w Warszawie” to tytuł stołecznej kampanii promocyjnej, której głównym celem jest zaprezentowanie pozytywnej energii i potencjału Warszawy oraz jej mieszkańców. Znakiem „Zakochaj się w Warszawie” były firmowane wszelkie przedsięwzięcia i imprezy kulturalne, a także starania miasta o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Tytułu nie zdobyliśmy i warto rozważyć, czy to hasło jest najbardziej trafionym i słusznym w przypadku stolicy i do kogo właściwie jest kierowane?  Mam sporo wątpliwości. Ale to już temat na oddzielny materiał.

Tekst: Ania Rostkowska, fot.: Jarek Zuzga

PS. powyższy tekst nie jest elementem kampanii wyborczej i nie stanowi głosu po parcia dla żadnego z kandydatów/ugrupowań. To tylko moje prywatne marzenia. Ale może usłyszą o nich Ci, którzy mogą przekuć je w konkret?