Warszawa de luxe. Rozmowa z Concierge pięciogwiazdkowego hotelu.

Warszawa de luxe. Rozmowa z Concierge pięciogwiazdkowego hotelu.

Naszym gościem w Rozmowach przy Oknie jest dziś Michał Borowiak*, Head Concierge z hotelu Bristol w Warszawie. Pytamy go o Warszawę widzianą z perspektywy turystów biznesowych i  premium, z którymi na co dzień ma do czynienia. Czego tu szukają, co im się podoba, gdzie obowiązkowo robią sobie zdjęcie, z jakimi wyobrażeniami przyjeżdżają do stolicy, a z jakimi wyjeżdżają i jak to jest ze stereotypami? Michał jest dla pięcigwiazdkowych gości często pierwszym przewodnikiem po mieście,  pytamy go zatem także o specyfikę profesji Concierge. A ponieważ spotykamy się  “przy Oknie”obowiązkowo jest też nasz kwestionariusz warszawski. No i – korzystając z okazji – podpytujemy go o te pięć gwiazdek 🙂 Zapraszamy do lektury! 4 Warszawa to miasto…

pełne kontrastów, które bardzo lubię i chętnie ich szukam w każdej wolnej chwili na spacerach po mieście. Wiem, że większość osób ten bałagan architektoniczny przeraża (rzeczywiście często woła on o pomstę do nieba) ale staram się zawsze w każdej sytuacji widzieć jednak te jasne strony, a nie ciągłe narzekania i niezadowolenie. Czy nie możemy z tego bałaganu uczynić naszego atutu? Dlaczego akurat nie moglibyśmy się tym pochwalić, że obok starych wiekowych budynków doklejane są teraz nowoczesne szklane domy? Moim ulubionym miejscem jest kamienica przy ulicy Sienkiewicza 4, gdzie wchodząc do środka i będąc w studni budynku mamy niesamowity widok w górę – polecam! Można tam zobaczyć wielką błękitną taflę szkła budynku z sąsiedniej równoległej ulicy. Takich „perełek” szukam, takie „perełki” często polecam znajomym i gościom jako alternatywny pomysł na nasze miasto.

W Warszawie lubię…

połączenie tradycji z nowoczesnością – wszystkie nowe „plomby” przy istniejących już budynkach i nadbudowania starych budynków. Jako Polacy na pewno mamy się czym chwalić w kwestii historii, kultury naszego narodu, gastronomii, muzyki, naszej gościnności – wykorzystujmy to na co dzień i łączmy nasze tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenia z aktualnymi trendami w tych wszystkich dziedzinach. Uwielbiam wszystkie miejsca, które ostatnio przeszły rewitalizację i czekam na kolejne – już za chwilę będzie to cała nowa ulica Świętokrzyska, która zostanie ponownie otwarta po 4 latach wielkiego remontu i budowy metra. Cieszę się, że te miejsca na nowo będą tętnić życiem!

W Warszawie nie lubię…

To trudne pytanie: nie ma miejsc, których był nie lubił i które bym omijał. Ogólnie pozytywnie patrzę na nasze miasto, na ludzi i na to, że w momentach wielkich potrafimy się zjednoczyć i mówić jednym językiem i myśleć w podobnym kierunku. Oczywiście można by dążyć do idealnego świata, gdzie wszyscy się do siebie pozytywnie nastawiamy, jeździmy czystymi pachnącymi nowymi autobusami i tramwajami (najlepiej darmowymi dla mieszkańców stolicy – tak jak to już powoli zaczyna mieć miejsce w innych miastach), że mamy więcej mostów i kolejne linie metra, wszyscy mają pracę do której błyskawicznie dojeżdżają, itp. Ale z drugiej strony decydując się na mieszkanie w dwumilionowym mieście musimy się liczyć z tymi wszystkimi utrudnieniami, na które ludzie zazwyczaj narzekają. Nie rozumiem mieszkańców narzekających na remonty ulic – przecież to jest wszystko po to, żeby kiedyś było lepiej! Nie dlatego, żeby teraz było nam gorzej 🙂 Zawsze optymistyczne i perspektywiczne myślenie pozytywnie mnie nakręca i staram się to przekazywać dalej.

Moje ulubione miejsce w tym mieście…

zdecydowanie Saska Kępa i okolicy Stadionu Narodowego, tu teraz mieszkam i nie wyobrażam sobie teraz innego miejsca na zamieszkanie. Każde moje kolejne bycie w stolicy będzie na pewno w tych okolicach. Piękna niska zabudowa, brak kolosalnych supermarketów i parkingów na tysiące samochodów i spieszących się ludzi, a za to zielono, kolorowo, leniwie, do tego jeszcze plaża pod Mostem Poniatowskiego. To zdecydowanie moje miejsce.

Jeśli nie Warszawa, to…

Na pewno przez najbliższe lata będzie to Warszawa. Nie planuję wielkich zmian – mimo, że jestem z Wielkopolski, w Warszawie mieszkam i żyję już od 13 lat: tu jest teraz moje życie, moja praca, moje poranki, moje spacery, moje wieczory i moje mieszkanie. Też z racji mojej pracy, w którą jestem bardzo zaangażowany, rynek w Polsce jest bardzo okrojony dla mnie – mógłbym jeszcze ewentualnie mieszkać w Krakowie lub Trójmieście bo jeszcze tam są takie perspektywy i oferty dla Gości jakie daje też Warszawa, ale pewno to jest teraz moje miejsce.

Jak –  z Twojej perspektywy –  wygląda Warszawa widziana oczami pięciogwiazdkowego turysty? Z jakim obrazem miasta przyjeżdża, jakie stereotypy ma w głowie, a z jakim wyjeżdża?

Jestem absolutnie przekonany, że wszyscy goście wyjeżdżający z Warszawy są zachwyceni naszym miastem, kulturą, kuchnią i polską gościnnością – często potem do nas wracają, a jeśli nie oni sami to ich rodziny czy przyjaciele, którym to miasto zostało przez nich polecone. Mamy naprawdę wiele do zaoferowania, czego na co dzień niestety nie doceniamy i nie zauważamy, bo mamy tu to na co dzień. Nawet nasza zwykła droga z domu do pracy jest dla nas przecież codziennym obowiązkiem, a dla innych może być niezwykle inspirującą przygodą – jeśli na przykład po drodze mamy targ warzywny czy kwiatowy, albo jakiś pomnik który widzieliśmy już tyle razy, że teraz na niego nie patrzymy, albo zwykła piekarnia w której codziennie kupujemy chleb, a dla obcokrajowców to wielki rarytas – bo przyznajmy, że polskie pieczywo jest najlepsze na świecie 🙂 Nierzadko zdarzają się oczywiście goście oczekujący szczurów na ulicach i wiecznego chłodu (w końcu „Poland” kojarzy się wielu z „Pole” czyli biegunem) – a tutaj okazuje się, że jednak już mamy telewizory w domach i nawet pralki w każdym domu (co dla wielu narodowości jest nie lada zjawiskiem, bo mają przecież jedynie ogólnodostępne pralnie publiczne na ulicach). Uwielbiam tą pracę za możliwość weryfikacji właśnie takich oczekiwań z rzeczywistością, która tu na naszych gości czeka.

Czy Twoim zdaniem Warszawa jest atrakcyjnym miastem dla pięciogwiazdkowych gości? Dlaczego?

Absolutnie tak! Mamy wiele atutów, których my mieszkając tutaj nie widzimy, a które dla naszych gości są wyjątkowe. Nasza historia – niewiele krajów na świecie ma aż tak długą historię, nasze bohaterstwo, nasze tradycje, nasza kuchnia – to wszystko gości zadziwia i naprawdę są tym wszystkim urzeczeni. Fakt, że naszego kraju nie było geograficznie przez tak wiele lat, a to wszystko przetrwało i my przetrwaliśmy – jest dla wielu turystów absolutnie wyjątkowy. Goście Bristolu uwielbiają wszystkie historie o naszych gościach, o budynku który przetrwał wojnę, o rozbudowach i przebudowach. Do tej pory zdarzają się goście pamiętający jeszcze sześciopiętrowy Bristol i chcą koniecznie pokój z tapetą w czerwone kwiaty, a od dwóch lat już takich nie ma 🙂 Historia niesie ten hotel, a hotel niesie historię i jestem przekonany że jeszcze przez wiele lat tak będzie. Miasto jest dla gości niezwykle atrakcyjne – mamy wiele miejsc typowych tylko dla nas, takich których nigdzie indziej na świecie nie uda się znaleźć. Obowiązkowo trzeba mieć aktualnie zdjęcie pod palmą i pod tęczą – znaczna większość gości pyta o te miejsca.

Skąd czerpiesz informacje o mieście?

To na pewno nie jest praca tylko na 8-9 godzin bycia w hotelu – wykonywana przez nas praca Concierge wymaga pełnego zaangażowania i przed pracą i po pracy również. Chodząc warszawskimi ulicami czytam plakaty, zaglądam w dziwne nieznane mi dotąd zakamarki, zwiedzam wystawy w muzeach, odwiedzam warszawskie nowe restauracje, odkrywam nowe tereny – jestem osobą, która raczej woli sama wszystko sprawdzić aniżeli posłuchać czy przeczytać 🙂 Oczywiście bazuję na licznych blogach (również na Okno Na Warszawę) oraz wydawnictwach, ale staram się zawsze jednak po swojemu.

Jesteś w zawodzie od wielu lat. W tym okresie Warszawa przeszła sporo zmian i wciąż zmienia swoje oblicze. Jakie uważasz za najważniejsze, a jakie zauważają turyści z którymi masz kontakt? Czego wciąż tu brakuje?

Przez te wszystkie lata Warszawa stała się na pewno łatwiej dostępna dla gości – mamy wiele nowych linii lotniczych, rozbudowane lotnisko i jeszcze do tego drugie lotnisko, w końcu pełną autostradę A2, ale też tanie połączenie autobusowe. Łatwiej do nas trafić, łatwiej też przemieszczać się po mieście. Jak jeszcze zaczynałem pracę nie było ani tak rozbudowanej sieci połączeń, ani też aż tak dostępnego powszechnie internetu z którego można skorzystać w każdej chwili i błyskawicznie uzyskać odpowiedź nawet na najdziwniejsze pytania. Jesteśmy też sami w sobie bardziej otwarci na świat, bardziej tolerancyjni na różne odmienności i inne narodowości – myślę, że każdy gość może się już teraz poczuć w naszym mieście bezpiecznie i swobodnie, co na pewno tez wpływa w znacznym stopniu na ich odbieranie naszego miasta. Mamy wiele nowych wspaniałych miejsc tętniących życiem – jest moja oaza ciszy i spokoju w centrum miasta czyli Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego (teraz – pracując w Bristolu – mam tu jeszcze bliżej :), ale są też plaże, fontanny, skwery, place i inne miejsca gdzie można na chwilę przysiąść i choć przez chwilę podziwiać nasze miasto.

Pracujesz jako Concierge, czyli bardzo często to Ty jesteś przewodnikiem gości po mieście. Od tego, co im polecisz może zależeć z jakimi odczuciami i wrażeniami stąd wyjadą. Czy czujesz spoczywającą na Tobie odpowiedzialność?:) A poważniej – jak często trafiają się goście, którzy o mieście nie wiedzą kompletnie nic i to Ty organizujesz im cały pobyt?

Coraz rzadziej zdarzają się tacy goście – zwłaszcza w Bristolu mamy raczej do czynienia ze świadomymi turystami, którzy wiedzą czego chcą, maja raczej precyzyjnie zaplanowany czas w Warszawie, jasno nam mówią czym są zainteresowani a co nie leży w sferze ich zainteresowań – wtedy łatwiej jest nam ustalić plan działania na poszczególne dni. Coraz rzadziej spotykam się z pytaniem „Co robić?” które padało bardzo często jeszcze kilka lat temu. Na pewno przyczynił się do tego Internet, liczne portale społecznościowe oraz rankingi, gdzie każdy może coś dopisać / skomentować / polecić. Turyści są coraz bardziej świadomi ale nadal potrzebują wskazówek i pomocy i chętnie takich właśnie udzielamy.

Czy możesz przybliżyć naszym czytelnikom zawód Concierge’a? Czym się dokładnie zajmujesz? Jakie było najdziwniejsze, a jakie najciekawsze zawodowe zadanie, którego przyszło Ci się podjąć?

To na pewno zawód dla osób ciekawych świata, z pasja, którzy całkowicie potrafią zaangażować się w życie hotelu oraz w życie gości do niego przybywających. Bycie Concierge oznacza kompleksową i wielowymiarową opiekę nad gośćmi w hotelu, organizację ich czasu wolnego ale też jednocześnie pomoc w biznesowych sprawach związanych z naszym miastem. To też spełnianie życzeń, udzielanie wskazówek oraz licznych rekomendacji i pomoc w planowaniu podróży. To także realizacja najbardziej nietypowych próśb, co możliwe jest dzięki szerokiej sieci międzynarodowych powiązań i kontaktów – również dzięki stowarzyszeniu Les Clefs d’Or do którego należą wszyscy czterej pracownicy działu Concierge w hotelu Bristol. Oprócz standardowych zapytań, z którymi spotykamy się na co dzień, czekamy również na inne nietypowe prośby, często nazywane przez nas „ukrytą kamerą” bo nigdy do końca nie wiadomo czy są prawdziwe czy naprawdę zmyślone na chwilę :)To na przykład zapytania o odnalezienie członka dalekiej rodziny w innym mieście w Polsce, poszukiwanie korzeni gości za pośrednictwem parafii lub urzędów stanu cywilnego czy tez archiwów państwowych, wysłanie pozostawionych przez gości rzeczy na drugi koniec świata jak najszybciej, czy też przeszukiwanie połowy świata w celu odnalezienia zagubionego bagażu. Każda taka rozwiązana sprawa jest dla nas zawsze dużym sukcesem i na każde kolejne tego typu zapytanie mamy już gotową odpowiedź.

Co jest najtrudniejsze w Twoim zawodzie?

Nie ma trudnych spraw, po prostu niektóre z nich wymagają nieco więcej czasu na rozwiązanie. Bardzo rzadko zdarzają się zapytania gości, których nie jesteśmy w stanie zrealizować – często dlatego, że ograniczają nas kwestie prawne czy moralne 🙂 Do każdego zapytania i do każdej prośby staramy się podchodzić zawsze z dużym zaangażowaniem i empatią, zawsze wchodzimy w skórę gościa żeby lepiej go zrozumieć, i chociaż czasami niekoniecznie zgadzamy się ze zdaniem lub gustem (!) gościa, to jednak jesteśmy tu dla nich i to powinniśmy zawsze o tym pamiętać.

Dziękuję za rozmowę.

 

*Michał Borowiak, Head Concierge z hotelu Bristol w Warszawie. Od kilkunastu lat w branży hotelarskiej, po wcześniej ukończonych studiach kierunkowych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Od 2010 roku członek globalnego stowarzyszenia Les Clefs d’Or (ZŁOTE KLUCZE) zrzeszającego prawie 3800 członków z 44 krajów na całym świecie. Od lat aktywnie zaangażowany w promowanie Warszawy jako miejsca destynacji, zafascynowany alternatywnymi sposobami zwiedzania świata, sam organizuje wyjazdy swoje i swojej rodziny od A do Z łącznie z pisaniem przewodników.

Nasz patronat: odnawiamy neon “GalSkór”

Nasz patronat: odnawiamy neon “GalSkór”

O tym, że lubimy warszawskie neony wiadomo nie od dziś. Dlatego chętnie objęliśmy patronat nad akcją “Neony Muranowa”, która ma na celu przywrócenie pamięci o warszawskich neonach, rozświetlających niegdyś tę części stolicy, podobnie jak całe Śródmieście. neony-001 O co chodzi? Głównym punktem tegorocznej edycji akcji “Neony Muranowa” będzie renowacja wyprodukowanego w 1959 roku neonu “GalSkór” na Andersa 35. Napis został już zdjęty i oddany do starego warszawskiego warsztatu – tego samego, który produkował neony kilkadziesiąt lat temu.

By był w 100% zgodny ze stanem pierwotnym, rozpoczęte już prace konserwacyjne opierają się na dokumentacji pozyskanej z Wydziału Archiwum Biura Administracyjno-Gospodarczego Urzędu m.st. Warszawy, w której zawarty jest dokładny projekt techniczny zawierający niezbędne do ponownego zapalenia napisu szczegóły. Neon odzyska swój piękny, cytrynowy kolor. Po naprawie zostanie zawieszony z powrotem w oryginalnym miejscu i uruchomiony.
Jak można pomóc? Właśnie ruszyła akcją zbierania pieniędzy na platformie Polak Potrafi, która potrwa 30 dni. Koszt renowacji neonu to około 6000 zł, a na 5/6 kosztów koserwacji, tj. 5000 zł potrzebne są fundusze. Zbiórka jest organizowana “post factum”, bo neon przywrócony zostanie na swoje miejsce już 19 lipca (ma być szampan i afterparty).
Co dalej? Już za niecałe 2 tygodnie, jeszcze w trakcie pozyskiwania funduszy, 19.07 wieczorem obędzie się uroczyste zapalenie neonu, połączone z symboliczną lampką szampana i afterparty.
A jeśli tegoroczna akcja odniesie sukces, projekt “Neony Muranowa” będzie kontynuowany w następnych latach. Jeśli zebrana kwota przekroczy 100%, nadwyżka pokryje koszt przywrócenia kolejnego neonu!
Gorąco Was namawiamy do wsparcia tej incjatywy i trzymamy kciuki za cały projekt!
GalSkór
 
 
Ogród + fabryka = Miasto i Ogród

Ogród + fabryka = Miasto i Ogród

Kilka dni temu wybraliśmy się na rekonesans do Fabryki Norblina, żeby bliżej poznać “Miasto i Ogród”. Pomysł zielonej przestrzeni do upraw roślin dla wszystkich chętnych, w połączeniu warsztatami i w zderzeniu z pofabryczną przestrzenią wydawał się nam ciekawy.

Większość ‘grządek’ ma już swoich opiekunów, są to osoby prywatne (niektóre z tych bardziej rozpoznawalnych), firmy i fundacje, takie jak np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Jak zapowiadają organizatorzy, do początku października będzie można zasadzić i uprawiać warzywa oraz zioła w specjalnych mobilnych ogródkach, odżywić i chronić rośliny w naturalny sposób,  zadbać o bioróżnorodność hodowli i obecność zapylających owadów. A wszystko to ze wsparciem i doradztwem profesjonalnego ogrodnika oraz wykorzystaniem dostępnych na miejscu narzędzi, nasion i sadzonek.

Zapraszamy  na mały fotospacer:)

Miasto i ogród w dzień powszedni:

Zadaliśmy też kilka pytań organizatorom:

Ile grządek założyli dotąd i uprawiają warszawiacy?
W sumie jest 15 grządek firmowych, ok. 30 indywidualnych i 45 społecznych.

Czy są jeszcze jakieś grządki ‘do zaopiekowania się’, a jeśli tak – ile ich jest i w jaki sposób można to zrobić?
W tej chwili szykujemy 2 do ponownej “adopcji” ponieważ pierwsi opiekunowie przestali przychodzić. Mamy listę oczekujących na ogródki.

Jak często miejscy ogrodnicy przychodzą podlewać swoje rabatki i czy są tacy, którzy zaglądają codziennie?
Są tacy, którzy zaglądają codziennie, większość zagląda średnio 1-2 razy w tygodniu.

Co się stanie z ogródkami po sezonie?
Rośliny jednoroczne jadalne zjemy ;)))Wieloletnie rozdamy naszym ogrodnikom.

Co oprócz uprawiania grządek można w ogrodzie robić na co dzień?
Mamy 4 grupy animacyjne, które spotykają się regularnie raz w tygodniu wokół różnych zajęć (gotowanie, fotografia, DIY, itd) oraz organizujemy warsztaty, koncerty, śniadania. Można przyjść poczytać, popracować przy stołach (mamy internet), odpocząć na leżakach.

Na stronie zapowiadają Państwo m.in. warsztaty ogrodnicze – gdzie znaleźć o nich informacje, co to będzie i jak się zapisać?
Tworzymy wydarzenia, wrzucamy program na kolejne miesiące. W weekendy czeka więcej atrakcji – odbywają się różnorakie warsztaty i koncerty, szczegóły publikujemy na www i na facebooku.

A tak powstawały grządki:

Więcej o projekcie: www, facebook

Rozmowy przy Oknie z Jarkiem Spaceorologiem Praskim

Dziś w Rozmowach przy Oknie gościmy Jarka Spacerologa Praskiego, twórcę POSUL-u, czyli Praskiego Otwartego Uniwersytetu latającego i przewodnika po Warszawie.

Jarek Spacerolog Praski na wyspie na Wisle pod Mostem Poniatowskiego

Jarek Spacerolog Praski jest varsavianistycznym, społecznym działaczem edukacyjnym i warszawskim przewodnikiem, choć najchętniej działa jako półprzewodnik, to znaczy oprowadzając po prawobrzeżnej połowie miasta, jest bowiem od prawie 20 lat mieszkańcem Prawego Brzegu. Wychowany od przedszkola na pierwszych dwu płytach Orkiestry z Chmielnej, a potem na cosobotnich „Warszawskich pożegnaniach” Jerzego Kasprzyckiego w Życiu Warszawy, które czytywał już pod wczesnej podstawówki. Najbardziej kocha Warszawę przedwojenną i dziewiętnastowieczną, jej eklektyczne kamienice, ale także fabryki, koszary, wiadukty, mosty… Lubuje się w nietypowych miejscach. Nad Stare Miasto, Żoliborz czy Saską Kępę przedkłada „charakterne” dzielnice – Pragę a także Targówek, Bródno, Kamionek z ich drewniakami i przemysłem, a z lewobrzeżnych Powiśle, Wolę czy Czerniaków. We wszystkim doszukuje się humorystycznego aspektu, dlatego uwielbia Wiecha i bon-moty króla warszawskiej cyganerii, Franca Fiszera.

Poprosiliśmy go o dokończenie naszego Kwestionariusza Warszawskiego i przy okazji zakończenia kolejnego semestru – zapytaliśmy o POSUL.

Warszawa to miasto…
…PODZIELONE niemalże manichejsko: na to co po prawej i na to co po lewej stronie Wisły, na to co na północ i to co na południe od kolei średnicowej, na to co na Skarpie i na to co pod nią, na miasto rdzennych i na miasto słoików. Ale najbardziej Warszawa jest podzielona w czasie – na to co było przed 1944 i na to co potem. Miasto pełne kontrastów, miasto niespójne bez centrum, miasto tych, którzy chcą za wszelką cenę chronić resztki autentycznych zabytków i miasto tych, którzy nawet Łazienki by wyburzyli pod wieżowce… i paradoksalnie ci często także czują się warszawiakami, ludzi ceniących przeszłość i zabytki Warszawy obśmiewają i nazywają wieśniakami.

W Warszawie lubię…
Energię, upór i chęć osiągnięcia czegoś, które przyciągają tu dynamicznych ludzi i są jednym z wielu warunków koniecznych stania się warszawiakiem.

W Warszawie nie lubię…
ludzi którzy tu mieszkają lub tylko na chwilę tu przyjeżdżają, albo wręcz nigdy tu nie byli, ale mówią że nie cierpią Warszawy, choć jej nie znają ani nawet nie chcą poznać, a przecież muszą w niej żyć Z drugiej strony nie cierpię wywyższania się niektórych mieszkańców Warszawy  i patrzenia z góry na mieszkańców innych miejscowości. A także blokowisk i w ogóle wszelkiej luźnej, wiejskiej zabudowy, bezsensownie wielkich placów jak pl. Defilad czy pl. Piłsudskiego w obecnej formie.

Prawdziwy warszawiak to…
ten, który zna Warszawę i jej historię, szanuje ją, choć nie patrzy na nią bezkrytycznie. Ten, który pielęgnuje warszawskie lub z Warszawy się wywodzące zwyczaje czy po prostu w Warszawie silnie kultywowane, jak np. bywanie na 1 sierpnia na Powązkach i innych uroczystościach upamiętniających Powstanie, bywanie na wyścigach Służewcu, na wiankach nad Wisłą, a także bywanie na Grobach Pańskich (to dotyczy też niekatolików, a nawet niewierzących), jadanie pańskiej skórki na 1 listopada, nawet jeśli się jej osobiście nie cierpi.  Zna klasykę literatury o Warszawie od Gomulickiego przez Prusa, Wiecha, po Nowakowskiego, Konwickiego i nawet Magdalenę Tulli.  Słucha radia, którego sygnałem jest Warszawianka, zna filmy o Warszawie jak Cafe pod Minogą czy Róg Brzeskiej i Capri.

Moje ulubione miejsce w tym mieście…
przedwojenne ulice Pragi i Śródmieścia Południowego oraz parę widoków ze Skarpy i Wisła widziana z bliska, z pokładu drewnianej łodzi lub z betonowej ostrogi po praskiej stronie, na której pije się piwo, patrząc na przejeżdżające Mostami Gdańskimi pociągi i tramwaje. Poza tym picie piwa na prawym brzegu Wisły jest legalne, bo istnieje pewien kruczek prawny…

Jeśli nie Warszawa, to…
Dubrownik, Lizbona, Stambuł, z zaoceanicznych może Nowy Jork albo Boston? Najlepiej tam, gdzie pełne knajpek miasto na wzgórzach wznosi się nad morskim portem u ujścia rzeki, gdzie ciepłe lato, ale niedaleko ośnieżone góry, a może nawet lasy i jeziora. Ewentualnie Gdańsk, Wrocław lub Lwów, ale te prawdziwe, sprzed 1939 lub albo Bejrut sprzed 1975… Starą Jerozolimę też brałbym pod uwagę.

__________________________________________________________________________________________________________

Czym jest POSUL i jak się narodził?
Potencjalnych POSULów rodzi się rocznie w Warszawie tyle, ile odbywa się kursów przewodnickich. Bardzo różni ludzie z jednej grupy zaczynają się w końcu i mimo wszystko lubić nawzajem, a także lubić cotygodniowe spotykanie się przy tematach warszawskich. Obiecują sobie , że po końcu kursu będą kontynuować takie spotkania. Zwykle takie inicjatywy upadają już po kilku spotkaniach i grupa się rozpada, bo nie ma komu przygotowywać wykładów ani komu ich słuchać. POSUL czyli Praski Otwarty Samozwańczy Uniwersytet Latający miał to szczęście, że gdy się rodził, akurat działo się w Warszawie kilka spraw ważnych i ciekawych, o których ktoś chciał nam opowiedzieć i okazało się, że wykładowcy zgłaszają się sami, podobnie słuchacze. Szybko absolwenci naszego kursu przewodnickiego ze specjalizacją praską stali się wśród słuchaczy mniejszością.

Skąd czerpiesz pomysły na kolejne wykłady?
Czasem coś usłyszę coś w stacji radiowej mającej za sygnał Warszawiankę, coś przeczytam, kogoś spotkam. Teraz po pięciu latach funkcjonowania wykładowcy zgłaszają się już sami i trzeba będzie wprowadzić selekcję albo uruchomić dodatkowe wykłady w innym dniu tygodnia. Zasadą jest różnorodność, stąd zdarzają się prezentacje plastyków, koncerty albo tematy bardzo niszowe. Bywają też wykłady terenowe.

Ile osób przychodzi na POSULowe spotkania i kim są te osoby?
Średnio między 25 a 35, zimą oczywiście więcej, choć silny mróz też odstrasza od podróży po mieście. Bywały takie wykłady, gdzie do sali udało się upchnąć z 80 osób, a pozostali musieli niestety z braku miejsca odejść z kwitkiem sprzed drzwi. Jest parunastu bywalców, inni przychodzą co jakiś czas na interesujące ich tematy, ale można zauważyć pewną fluktuację ludzi.
Mniej niż 15 osób chyba nigdy nie było, a powodem niskiej frekwencji tego feralnego dnia była niespodziewana gwałtowna śnieżyca, która rozpętała na trzy godziny przed wykładem. Zwykle rocznie odbywa się 25 wykładów. Mamy patronat Miesięcznika Stolica i Związku Stowarzyszeń Praskich

Na wykłady przychodzą miłośnicy Pragi i Warszawy – amatorzy i zawodowcy (przewodnicy obecni i przyszli, działacze miejscy) albo ludzie zainteresowani danym tematem. Są w różnym wieku, bywają studenci i licealiści nawet, ludzie w wielu 30 i 40 lat, sporo jest emerytów. Oczywiście czasem zaglądają na chwilę posłuchać kilkuletnie dzieci z sąsiedztwa, a zdarzają się i psy 😉 Kotów nie zauważyłem, więc podejrzewam że myszy pod podłogą słuchają również uważnie. 🙂

Teraz trwa wakacyjna przerwa, kiedy ruszacie z kolejnymi wykładami?
Na pierwsze po wakacjach spotkanie zapraszamy 17 listopada 2014.
 
Dlaczego na siedzibę swojego uniwersytetu wybrałeś Pragę?
Wybraliśmy, bo zakładających było więcej, potem się wykruszyli. Nasz kurs odbywał się na Pradze i jej dotyczył, więc wybór był oczywisty. Lubię wszelką alternatywę: artystyczną, kulinarną, intelektualną… Na prawym brzegu mieszkam od 1995 roku.

Jesteś także przewodnikiem po Warszawie – po jakich miejscach najbardziej lubisz oprowadzać i dla czego?
Po wszystkich dzielnicach prawobrzeżnych (z Kamionkiem, Bródnem, Targówkiem…. ). Inne ulubione to Powiśle, Solec, Wola. Tam gdzie najwięcej ducha prawdziwego, przedwojennego miasta.

Dziękuję za rozmowę.

POSUL w sieci: www (tu znajdziecie m.in. listę ubiegłorocznych wykładów), facebook.